Historyczny

UDANIN. A miało być tak pięknie…

Udanin jest z tych dolnośląskich miejscowości, których czasy świetności przeminęły w ubiegłym stuleciu. Wieś to jednak jest leciwa, zachwycająca swoimi dziejami…

Pierwszym we wsi i najcenniejszym jej zabytkiem jest kościół świętej Urszuli, który wybudowany został w XIII stuleciu, ja jednak zacznę od tamtejszego zespołu dworskiego, czyli od dawnej rodzinnej siedziby von Richthofenów. 

pałac w Udaninie

Biały pałac Juliusa 

Mówią o nim, że pochodzi z osiemnastego wieku. Po roku 1823, kiedy rezydował w mim Julius von Richthofen, budowla przeszła prawdziwą metamorfozę, w której praktycznie bez większych zmian zewnętrznych trwa do dziś. Po przebudowie miał podobno zatracić swoje cechy stylowe. W innym miejscu w sieci napisano, że wzniesiono go 1823, a 1860 przebudowano, i dopiero wówczas zatracił swój styl. Oczywiście, jak zawsze o dawnym pałacu ludzie opowiadają, że „był piękny”. Zaskakujące jest, że w tych dwóch słowach zamykane są praktycznie wszystkie opisy dawnych rezydencji dominialnych. Pisze się i mówi tak nawet wtedy, gdy nie ma już wśród żywych tych, którzy widzieli pierwowzór pochodzący sprzed wieków, i nie ma po nim śladów w postaci rycin. Dlatego też ja mam własną wersję wydarzeń, która dotyczy tego obiektu…

Dawna rezydencja dominialna 

Biały pałac zapewne jest drugą, a może i trzecią wersją tej rezydencji. Z wsią wiąże się bowiem historia, której akcja rozgrywa na samym początku osiemnastego stulecia, w A.D 1708. Mowa w niej jest o wcześniejszym właścicielu dóbr w Udaninie, bardzo bogatym von Pannwitz, który to wybudował w tej wsi okazałe mauzoleum dla swojej familii. Skoro tak się wydarzyło, Pannwitz musiał związanym być po grób z tym miejscem, a więc z całą pewnością urządził się w Udaninie. Jako pan tego majątku nie mieszkał przecież w chłopskiej chacie. Dzisiejszy dwór w tej miejscowości z całą pewnością liczy sobie więcej lat niż sugerują opisy w sieci i jego bryła również zapewne zmieniała się dużo częściej. Dotarłam do informacji, jakoby familia Pannwitz zarządzała swoim majątkiem w Udaninie od roku 1688 do 1795. Czyli mieli ponad wiek aby wybudować sobie prawdziwą siedzibę rodzinną, ewentualnie rozbudować wcześniejszy dwór, który być może już tam istniał. Przecież historia pańska w Udaninie pisze się przejrzyście już od XV stulecia. Tak więc sądzę, że dzisiejszy obiekt, choć wygląda tak niepozornie, może mieć fundamenty bardziej leciwe, niż się obecnie przypuszcza.

Udanin. Rezydencja pod lupą

Jednak rzeczywiście dzisiejszy wygląd dawnego pałacu to robota Juliusa von Richthofena. Przy wspominaniu jego nazwiska podkreśla się również, że to on winny jest, że bryła ta zatraciła swoje pierwotne piękno. Wszystkie archiwalne zdjęcia rezydencji ukazują ją właśnie w takiej formie. Nie ma dowodów na to, że dwór ten kiedyś był bardziej strojny. Juliusz mógł rzeczywiście zmienić coś w wyglądzie swojej siedziby rodowej, jednak nie sądzę, aby pastwił się nad nią tak, żeby popsuć jej sylwetkę. Może ingerował jedynie w jej rozbudowę i dostawił boczne skrzydła. I na tym jego rola się zakończyła.

pałac w Udaninie

Przecież pałac w Udaninie to niezwykle luksusowy i elegancji obiekt. Prostota jego może wywodzić się z najgłębszych jego korzeni. Budowla jest naprawdę ogromna i bardzo stonowana. Można się tym zachwycić. Być może Julius von Richthofen niczego nie zmieniał, jak tylko powiększył ten projekt na potrzeb swojej rodziny i ta właśnie wersja ostateczna jest najbardziej efektowna w całej historii dworu.

W ogrodzie

Przy pałacu – leciwy platanowiec. Drzewa te zawsze rosną tam, gdzie było bogactwo ogromne i gdzie właściciel majątku chciał to maksymalnie podkreślić. Trzeba wiedzieć, że platany to rośliny luksusowe. Tam, gdzie majątek był skromniejszy, sadzono dęby, lipy i kasztanowce. Platan był dla najbogatszych. Ten tutaj podkreśla obecność Fortuny. Być może było ich tam więcej… 

platan w Udaninie

Na tyłach dworu znajduje się dawny park dominialny. Teraz jest to teren publiczny. Można bez stresu pochodzić sobie między  starodrzewem i powęszyć. Park ten zachował się w świetnej kondycji, podobnie jak sama rezydencja. Pałac w Udaninie znajduje się w rękach prywatnych, ale ogród dostępny jest dla  wszystkich mieszkańców wsi.

park w Udaninie

Prawdopodobnie układ alejek parkowych pozostał częściowo oryginalny. Wiele z rosnących tam drzew zapewne pamięta von Richthofena, któregoś z kolei, który to założył tę oazę zieleni. Niektóre drzewa parkowe mają nawet po 120 lat. To bardzo klimatyczne i wyciszające miejsce. Z prawdziwą przyjemnością przechadzałam się po dawnym parku pańskim i przenosiłam się w czasie…

park w Udaninie

Ogród jest częściowo otoczony murem. Na jego końcu znajduje się wymurowane podwyższenie, na które można wejść po schodkach. W moim wyobrażeniu jest to parkowy punkt widokowy. Stamtąd bowiem spoglądać można – jak okiem sięgnąć – na bezkresne pola i stawy piekarskie. Oko nacieszyć zielenią. Sądzę, że kiedyś nad tym tarasem znajdowało się zadaszenie. Mieszkańcy dworu mogli przybyć tam dla chwili relaksu, na przykład z książką abo listami do przeczytania. Zapewne znajdowały się tam miejsca do siedzenia. Nie pierwszy raz już widzę coś podobnego w założeniu parkowym. Punkty widokowe były w modzie nawet w skromniejszych ogrodach… 

mauzoleum

W parku jest cicho. To bardzo zadbane miejsce. Można stamtąd również dyskretnie przyglądać się dawnej rezydencji od strony wyjścia ogrodowego. 

Wieś Udanin. Górny i dolny

Dawnymi laty wieś Udanin podzielona była na dwie części. Nazywano je „dolną” i „górną”. Po podziale tym zachowały się wyraźne ślady w zabudowie, a i na starych niemieckich mapach wyraźnie to podkreślono. Oprócz opisanego wcześniej zespołu dworskiego, na drugim końcu wisi znajdowało się jeszcze jedno gospodarstwo, po którym całkiem sporo zachowało się do dziś.

Dom Klary

Być może już nie było ono tak wykwintne jak to Richthofena, jednak również otoczone budynkami gospodarczymi o sporych gabarytach. Zwało się to miejsce Klarahof. Dom Klary. Nie ma żadnych dostępnych informacji kim była tajemnicza Klara…

Dom Klary

Kościół świętej Urszuli

W Udaninie znajdują się dwie świątynie. To dość typowe dla tej ziemi, na której budowali swoje przybytki zarówno ewangelicy jak i katolicy. Standardem jest więc to,  że niewielka miejscowość na swoim terenie miała aż dwa kościoły. Po II wojnie światowej najczęściej działo się tak, że luterańskie przybytki były dewastowane, rozbierane albo przekształcane w na przykład magazyny. Kościoły katolickie zaś przywracano do swoich funkcji bardzo ochoczo. Jednak w Udaninie stało się zupełnie na odwrót. Dawny ewangelicki dom modlitwy jest dziś w użyciu…

Kościół w Udaninie

… a średniowieczny kościół Urszuli rzucono czasowi na pożarcie. Ta leciwa świątynia jest dziś w bardzo kiepskim stanie. Wybudowano ją z kamienia i pierwotnie przykryto strzechą. Podczas swojego wielowiekowego istnienia, brała udział we wszystkich wojnach na terenie Śląska. Nie pozostało to dla niej bez znaczenia. Palił się ten kościółek wielokrotnie i nawet próbowano go ocalić poprzez jego odbudowy, jednak ostatnia wojna, która go naruszyła, uczyniła z niego ruinę z mocno przekrzywioną wieżą. Długo nikt się zabytkiem tym nie interesował. Wisiała nawet na nim tablica informująca, że grozi on zawaleniem. Dokoła niego pozostałości po starym cmentarzu. Miękka ziemia umarłych. Teren ogólnie zaniedbany, jednak od jakiegoś czasu świątynia zdobywa zainteresowanie wśród miłośników historii. Być może jest to szansa dla tego sakralnego obiektu, który jest najcenniejszym wśród wszystkich zabytków Udanina. 

kościół św. Urszuli w Udaninie

Udanin i jego legenda

Wieś ta w historii swojej zachowała pewne podanie, które częściowo brzmi bajecznie jednak inne jego elementy mają potwierdzenie w faktach. Mowa jest u nieistniejącym mauzoleum, które powstało w roku 1708 na terenie wsi. Posłuchajcie…

Przed rokiem 1708, w Udaninie gospodarował po jaśniepańsku von Pannwitz, wspominany szeroko wyżej. Legenda głosi, że miał on syna, który przewidział własną śmierć. Stało się to w zadziwiających okolicznościach. Mały chłopiec poszedł na teren kościoła świętej Urszuli i tuż przy świątyni zakopał w ziemi klucz. Zauważył to jego ojciec, zainteresował się tym działaniem i zapytał syna, dlaczego to uczynił. Chłopiec ten miał odpowiedzieć mu, że w ten sposób zaznaczył miejsce, w których chce zostać pochowany, ponieważ przeczuwa, że niedługo umrze. Po niedługim czasie od tego wydarzenia, dziecko rzeczywiście zmarło. Być może przyczyniła się do tej śmierci jakaś szalejąca wówczas zaraza. Dżuma albo cholera. Jego ojciec, jeden z któryś z kolei Pannwitzów postanowił w miejscu zakopania klucza wybudować grobowiec. Powstało ono w stylu rokoko, bardzo reprezentacyjne i luksusowe. W jego wnętrzu miały znajdować się cztery nisze, w których stały posągi apostołów. Wisiały na ścianach mauzoleum również obrazy płócienne dla dekoracji i stały tam świeczniki. Sufit pokrywały freski. Kiedy po wielu latach wtargnięto do krypty w celach rabunkowych, zastano w niej podobno czterdzieści trumien. Były tam też sarkofagi, w których spoczywali w zbroje ubrani mężczyźni. Zabalsamowane ciało chłopca również znajdowało się grobowcu. Znaleziono go w stanie niemal nie naruszonym. 

Fakty i mity 

Takie mauzoleum rzeczywiście stało dawnymi laty przy świątyni Urszuli. Widać je na niejednej niemieckiej widokówce z ubiegłego wieku. Kartki pocztowe drukowano na miejscu, w drukarni znajdującej się na terenie pobliskiego Dziwigórza, dlatego też nie brakuje dowodów na istnienie tego grobowca. Kto ciekaw jest jak nieistniejące dziś mauzoleum wyglądało, niechaj kliknie TUTAJ. Na zdjęciu widać wyraźnie, że było to architektoniczne cacko, pokaźnych rozmiarów i stojące tuż przy kościele cmentarnym Urszuli. Gabaryty grobowca działają na wyobraźnie tak, że faktycznie nie trudno uwierzyć, że tak wielki obiekt mógł pomieścić w swoim wnętrzu aż tyle szczegółów z opisu. Opowieści o nim idą dalej w głąb ziemi, gdzie znajdowała się obszerna krypta. Dwa poziomy luksusowego, wiecznego odpoczywania za cenę tysiąca talarów, jak oznajmia to podanie lokalne. Wiadomo też na pewno, że był to grobowiec rodzinny von Pannwitzów. Znajdował się dokładnie w miejscu, w którym stoję fotografując świątynię (fotografia poniżej)

kościół św. Urszuli w Udaninie

Dzisiaj po tym obiekcie nie ma śladów. Trudno powiedzieć, czy opisy wnętrza grobowca oraz historia z kluczem są prawdziwe, jednak doprowadziły mnie one do tego miejsca, gdzie rzeczywiście ongiś znajdowało się mauzoleum. Legendy mają to do siebie, że nie potrzebują dowodów dla swoich treści. Złożone są z wielu czynników, do których zalicza się i prawa i bajanie. Nigdy nie bagatelizuję podobnych opowiadań. Wielokrotnie bowiem dzięki lokalnym legendom, dotarłam do miejsc zapomnianych, o nie do końca potwierdzonej historii, ale faktycznie istniejących. Napisałam o tym obszerny wpis na moim blogu – Deszcz z małych rybek. Zainteresowanym odsyłam do tamtej treści.  

Udanin. Willa secesyjna dla szamotowego króla

Ten reprezentacyjny dom znajduje się przy drodze na krańcu wsi, między Udaninem a Piekarami. Willa jest dwudziestowieczna, otoczona sporych rozmiarów parkiem. W ubiegłym stuleciu tuż obok niej prosperowała fabryka szamotu. Przedsięwzięcie to najprawdopodobniej było dziełem tego, który mieszkał w tej willi. Oba obiekty bowiem powstały niemal jednocześnie. Pojawiają się na mapie w tym samych okresie, po roku 1905. 

willa Udanin

Już w 1911 roku chamotte fabrik zalicza porażkę na całej linii. Fabryka spłonęła do fundamentów. Pisano o tym w prasie krajowej. Było więc to wydarzenie niezmiernie głośne. Potem obiekt został odbudowany, jednak jakoś nie miał szczęścia szamotowy król, ponieważ w roku 1924 fabrykę ostatecznie zamknięto, pozbawiając tym samym pracy 120 osób. Powodem rezygnacji z produkowania szamotu był brak możliwości wydobycia surowca. Pozyskiwano go z pobliskich Piekar, z tamtejszych wyrobisk ogniotrwałych glin. Wydobyty szamot transportowano do Udanina wąskotorową kolejką. Wszystko zapowiadało się bajecznie, ale chyba po prostu glina się skończyła. I szlag trafił fabrykę. Dziś na jej miejscu znajduje się zakład kamieniarski, a dawne wyrobiska zostały zalane wodą. Teraz to piękne miejsce, gdzie dzikie brzegi stawów tworzą nieprzeciętny klimat. 

willa Udanin

Najpierw willa, potem szkoła a na końcu urbex

Kiedy przybyłam do tego miejsca, okazało się, że obiekt stoi niezabezpieczony. Każdy mógł bez problemu zajrzeć do jego wnętrza.

033

Po II wojnie budynek ten został zaadoptowany przez oświatę. Przerobiono go na potrzeby szkolne, co do dziś jest widoczne. Willa ta w ogólnym podsumowaniu wydaje się być nadal zdrową budowlą. Jest całkiem do rzeczy, ma piękną sylwetkę, dokoła niej znajduje się oaza zieleni. Położona jest z dala od wsi, już za nieczynnymi dziś torami. Można by urządzić w niej tyle dobrego. Jednak najwyraźniej nikt nie ma na nią pomysłu. Niech więc niszczeje, a co! Nie ona pierwsza i nie ostatnia…

Wieś ta prosperowała prężnie w czasach, zanim nadeszła pierwsza wielka wojna. Przed 1914 na terenie Udanina znajdowało się mnóstwo obiektów, które z powodzeniem mogłyby uczynić z tej miejscowości miasto. Stacja kolejowa, szkoła, sklepy, urząd pocztowy, dwa koscioły, pastorówka, fabryka, drukarnia i gospoda oferująca oprócz jadłospisu liczne atrakcje kulturalne. Gdyby nie wojenna zawierucha, kto wie czy z czasem Udanin nie rozrósłby się do rangi miasteczka. 

Udanin to wieś naprawdę bardzo bogata historycznie. Położona malowniczo wśród dolnośląskich użytków, niedaleko stawów w Piekarach. Dzieje jej sięgają odważnie wstecz i są prawdziwie fascynujące. W roku 1895 na stację w Udaninie wjechał pierwszy w tej historii pociąg. Uruchomienie kolei dawało szansę na rozwój miejscowości. Po wojnie jednak świat się zmienił i dziś wieś Udanin to tylko siedziba gminy.  

A miało być tak pięknie…

Jezeli podobają Ci się drogi Czytelniku/Czytelniczko nasze historie, kup książkę autorek bloga Nieustanne Wędrowanie – O rycerzach, śmiertelnych intrygach i bajecznych majątkach. Polecamy! 

Artykuł zawiera autoreklamę

 

Co o tym sądzisz?

Ekscytujące!
46
OK
16
Kocham to!
7
Nie mam pewności
1
Takie sobie
0
Subscribe
Powiadom o
guest
28 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
S.Tap.

Możliwe, że ta willa, będąca w ostatniej fazie szkołą – to dom właściciela sąsiadującej z nią fabryczki (?) zresztą w której coś dzieje się do dziś…

Babcia

Witam, przy jakiej ulicy usytuowana jest ta willa? (z góry dziękuję)

Sławek "Tapir"

W Udaninie nie ma nazw ulic. Budynek ma jednak nr 1. Pozdrawiam.

Diana

Już są nazwy ulic i jest to ulica główna

Diana

Ul główna na końcu

malaania

Witam ja na temat mauzoleum wiem nieco wiecej z opowiesci mamy ktora bawila sie w nim jako kilkuletnie dziecko a urodzila sie w roku 1957 juz wtedy bylo ono zniszczone, ale mozna bylo wejsc do srodka i pobawic sie czaszkami ,,,,tak
czaszkami sie bawili!
Moi dziadkowie rowniez opowiadali ze byl to piekny grobowiec,niestety owczesne wladze doszly do wniosku ze budynek przeszkadza,bo w tym miejscu powstana bloki dla pracownikow PGR,,ktory sie rozwijal i byly potrzebne mieszkania a nie stare grobowce , mimo otwartej krytyki rdzennych mieszkancow.
Grobowiec zostal zburzony , wraz z pochowanymi tam przodkami.
Komunisci zasypali nim staw znajdujacy sie rowniez obok naszego domu,,,na starych rodzinnych fotografiach widac gruzowisko z zabytkowych murow,,,staw zniszczono ,,,mauzoleum wyburzono ale za to wybudowano piekny budynek z azbestu ktory stoi po dzis dzien,,,.
Tak niestety kiedys rozumiano dobro spoleczne w imie ideologii komunizmu,,,

S.Tap.

Też się czasem bawiłem czaszkami..ale tylko wehrmahtowców, to było dość normalne w latach 70-80- tych, przynajmniej tam gdzie mieszkam :)

S.Tap.

Może altana była na podmurówce, może kaplica?..a może inne mauzoleum? Wywiad dokładniejszy trzeba zrobić.

Piotr Markiewicz

spytam dziadzia końcem maja – pamięć mu nie szwankuje, więc może coś wie

M.

Z tego co opowiadal nam kiedys nauczyciel, byl to tak jakby punkt widokowy na gory

Piotr Markiewicz

potwierdzam – mam urodziła się w 59, ale dziadzio opowiadał i potwierdza, że przed wybudowaniem bloków nr 91-93 wysadzono piramidę, która była mauzoleum. Zwłoki zostały przewiezione, ale musiałbym dziadzia spytać czy wie gdzie (ma 88 lat). W tym miejscu w tym momencie rośnie (nadal) jabłonka, którą pamiętam z dzieciństwa. Nie kojarze natomiast „budynku z azbestu”. Czaszkami dzieci bawiły się natomiast w podziemiach kościoła św. Urszuli, które zamurowano w latach 60.

Stanisław

Szkoda że właściciel tych zabudowań w czasach powojennych niszczył te historyczne pamiątki taki sam los spotkał pałac w Konarach Damianowie i innych miejscowościach .Na zasadzie to Niemieckie a więc nie nasze . Wstyd dla nas Polaków a strata dla społeczności że z pięknych zabudowań i legendy zostały gruzy .Komu zrobili właściciele szkodę nie sobie bo oni nawet dostawali medale za niszczenie a nam pozostawili wstyd teraz przed byłymi właścicielami i obcymi odwiedzającymi te tereny !

kris

Hej
Mam nadzieje że temat się bardziej rozwinie. Czekam

MR

pałace wysadzili Rosjanie. W Damianowie jeszcze w 49 było przedszkole i świetlica, odbywały się zabawy. Jednego dnia rosyjskie wojsko nawierciło otwory i wysadziło pałac dynamitem. Może dlatego, że należał do Richthofenów. Mauzoleum po wojnie rabowane przez kogo się da, a wspomnienia mieszkańców przekazują o „ludziach w żelaznych mundurach” , więc prawdopodobnie rycerskim ekwipunku zwłok w trumnach.

Exxon

Mauzoleum jest widoczne na pocztówce http://dolny-slask.org.pl/794653,foto.html?idEntity=506059

Exxon
Exxon

Małe sprostowanie. Powyżej dałem link do rysunku mauzoleum i napisałem, że jest z datą budowy. Małe niedopatrzenie. Mauzoleum wybudowano dokładnie w 1708 roku natomiast rysunek jest z roku 1875 i został sporządzonym przy okazji remontu lub przebudowy.

Babcia

Witam, przy jakiej ulicy mieści się ta wiia, która to była wcześniej szkołą? Pozdrawiam

[…] fabryki w Udaninie do dzisiejszych stawów prowadziła wąskotorówka, którą transportowano glinę do tego zakładu […]

Jacek

jadąc kiedyś z Holandii (w której mieszkam już 23 lata) zjechałem z autostrady do Udanina zatankować gaz, dowiedziałem się wtedy że jak w 70 latach był tam Gierek to kilka dni przed jego wizytą asfalt na gołą ziemię położyli…

[…] rezydencja dominialna powstała w Udaninie już w XVIII wieku, jednak sto lat później obiekt ten został przebudowany i dziś po […]

Aleksandra

Szkody, że taki budynek ulega degradacji. Fakt, że nie zawsze pomysł na zagospodarowanie ma pokrycie w infrastrukturze okolic. Mimo wszystko szkoda. Pozdrawiam serdecznie

Konserwator

Tym czym zajęli się Polacy strupieszało i się wali, tylko się cieszyć, że coś jeszcze stoi bo nie Polak i Polski konserwator się tym zajmował …

[…] [vi] Źródło: https://nieustanne-wedrowanie.pl/udanin/, dostęp 31.01.2024 […]

Kategoria:Historyczny

0 %