Niekomercyjny

W SZKLANEJ TRUMNIE. Wiecznym snem śpiąca maleńka Domina

Kiedy usłyszałam o dziewczynce odnalezionej w krypcie, która spoczywała w szklanej trumnie, moja ciekawość nie pozwoliła mi odpuścić tej historii. Oczywiście opowiadanie to oprę przede wszystkim na przekazach ustnych, ale nie tylko. Nigdy nie bagatelizuję takich opowieści zwłaszcza wówczas, kiedy doprowadzają mnie one na miejsce zdarzenia…

Posłuchajcie…

To, co dla jednych jest bajaniem lokalsów, dla mnie stanowi źródło informacji. Niejednokrotnie bowiem trafiałam na tropy niesamowitych, nieznanych światu historii, do których owe bajania mnie doprowadziły. Znajdują się jednak i tacy, którzy, choć widzą dowody na prawdziwość podobnych historii, pomimo tego nie dowierzają. Dzieje się tak dlatego, że ludzie wolą, kiedy coś zostaje udowodnione, najlepiej udokumentowane na piśmie i dopiero wtedy traktują taką historię serio. Same słowa nie wystarczają.

W szklanej trumnie

Jestem nieco bardziej elastyczna. Lubię słuchać. Dość często rozmawiam z ludźmi podczas moich wędrówek i choć są to osoby mi nieznane, wypytuję i notuję, i dobrze mi to wychodzi. Tego czego w takich sytuacjach można się dowiedzieć, nie znajdziecie w internetach, choćbyście go przeszukiwali godzinami. Korzystam z podobnych informacji, ponieważ chcę z nich korzystać. Traktuję je całkiem serio. Nie bagatelizuję ich. Dlatego też zbieram śmietankę z takich historii, podczas kiedy ktoś inny tylko by się do nich uśmiechnął z niedowierzaniem.

W szklanej trumnie

O dziewczynce w szklanej trumnie dowiedziałam się przypadkiem. Ostatnio trochę węszyłam po zapomnianych kątach w Cesarzowicach. Uparcie dążyłam do namierzenia dawnego cmentarza, który położony był blisko mauzoleum na terenie dawnego majątku w tej miejscowości. Udostępniłam wtedy na stronie NW kilka fotografii z tego miejsca i zaraz potem dostałam wiadomość od mojej czytelniczki. Opowiedziała mi pewną historię, której akcja miała miejsce właśnie w Cesarzowicach…

Gdzieś w polu za dawnym majątkiem dominialnym stała kapliczka. Podobno była sporych rozmiarów i bardzo piękna. Znajdowała się w niej figura Matki Bożej. Po wojnie nowi mieszkańcy Cesarzowic znaleźli w podziemiach tej małej budowli kryptę. Grobowiec został otwarty, a w podziemiach jego znajdowało się kilka trumien. Według tej legendy spoczywali tam mieszkańcy cesarzowickiego pałacu. Wśród nich znajdowała się również dziewczynka. Leżała w szklanej trumnie. Była podobno maleńka i miała na sobie śliczną sukienkę. Można było przyjrzeć się jej twarzyczce dokładnie, ponieważ ją zabalsamowano i wyglądała jakby spała. Podobno była to córka właściciela majątku w Cesarzowicach, która przedwcześnie zmarła na jakąś chorobę.

Na tropie legendy

Tyle w temacie przekazów ustnych. Oczywiście najprawdopodobniej ludzie, którzy byli świadkami odnalezienia krypty, dziś już nie żyją. Od tamtego czasu minęło sporo lat. Nie wiem dokładnie w którym roku doszło do odkrycia grobowca w polu, nie wiem, kto brał w tym udział. Podobno dziewczynkę pochowano na cmentarzu po tym jak ją wydobyto z krypty, jednak o pozostałych tam znalezionych zmarłych już nic mi nie wiadomo. Nie wiem też na którym z cmentarzy dziewczynka miałaby teraz spoczywać, gdyby legenda była prawdziwa. W Cesarzowicach są trzy miejsca pochówków. Dawny cmentarz przy kościele…

Kościół w Cesarzowicach

Do dziś wykorzystywana nekropolia poewangelicka obok świątyni oraz mały, zapomniany cmentarzyk przy mauzoleum blisko dawnej, dziś nieistniejącej rezydencji panów w Cesarzowicach, którzy wybudowali swoją siedzibę rodową na miejscu średniowiecznego grodziska. Po szybkiej analizie zaczęło się poszukiwanie. Zaczęłam od starych map…

Wiatraki i krzyże

Od dawnego majątku w pola prowadzą dwie drogi. Jedna jest pięknie obsadzona drzewami i kieruje się do lasu w dzisiejszym Piersnie. To zapewne dawna pańska trasa spacerowa, żeby w niedzielne popołudnia rozruszać kości, zastałe od siedzenia i nic nierobienia przez cały tydzień. Druga zaś droga jest pozbawiona drzew i prowadzi w tę samą stronę równolegle do poprzedniej. Dopytałam dokładnie przy której z tych dróg stała kapliczka, a moja czytelniczka bez cienia wątpliwości wskazał tę drugą aleję. Ostatecznie dopadłam to miejsce na starych mapach. Kilkaset metrów za ostatnimi zabudowaniami folwarku trzeba odbić w lewo. Tam najpierw stały dwa wiatraki, a potem — już po 1905 roku na kartach pokazuje się krzyż.

Bingo! Kapliczka została namierzona!

Według tego co mówi Sławek, na mapach tego typu, raczej nie zaznaczano kapliczek. Musiał więc tam stać również wysoki krzyż, który dla kartografów wojskowych stanowił już punkt orientacyjny, który jak najbardziej należało zaznaczyć. Wynikało więc z tego śledztwa, że wiatraki zlikwidowano, a miejsce po nich wykorzystano na urządzenie w tym miejscu rodzinnego grobowca. I tu rodzi się pytanie. Po co w polu dominialna krypta, skoro przy pałacu, na terenie majątku do dziś stoi pokaźnych rozmiarów mauzoleum?

Mauzoleum w Cesarzowicach

Majątek w Cesarzowicach był naprawdę ogromny. Pałac na wyspie otoczony fosą, wielki park oraz powalający gabarytem folwark. Na granicy między folwarkiem a ogrodem — prawdopodobnie warzywnym — wybudowano mauzoleum. Warzywniak do dziś są tam uprawiany a grobowiec to teraz ruina.

W szklanej trumnie

Ludzie opowiadają, że jeszcze całkiem niedawno przez okna — dziś zamurowane — można było zajrzeć do krypty i zobaczyć resztki trumien. Tuż obok tej budowli znajduje się gruba betonowa płyta, jakby druga krypta. Na starej mapie zaznaczone są dwa obiekty, a więc bardzo prawdopodobne jest, że tam, gdzie stoi metalowa beczka, (zdjęcie niżej) tam również zostali pochowani dawni mieszkańcy pałacu.

Mauzoleum w Cesarzowicach

Tuż za grobowcem nadal znajdują się resztki starego cmentarza. Sfotografowałam jedynie krzyż za płotem, ale moi czytelnicy przysłali mi fotki zrobione wcześniej z płytami grobowymi, na których znajdują się czytelne nazwiska spoczywających tam niegdyś ludzi, a więc nie ma tu żadnego bajania, to są żywe fakty. I jeżeli rzeczywiście dziewczynka w szklanej trumnie została gdzieś przeniesiona, to w tamtym czasie ten cmentarz mógł być jedną z opcji. Choć oczywiście to tylko domysły…

W szklanej trumnie

Kapliczka w polu

Po co więc mauzoleum w polu, skoro tak wielkie i przestronne stało tuż przy pałacu? Na to pytanie trudno dziś będzie znaleźć odpowiedź. Mam kilka wersji. Jedna z nich sugeruje, że w pałacu zmienili się lokatorowie. Jedni jaśniepaństwo się wyprowadzili i zastawili swoich zmarłych w mauzoleum, a drudzy, którzy się wprowadzili, uszanowali ten fakt i wybudowali sobie kryptę z innym miejscu, romantycznie w polu, między łanami zbóż. Może też być tak, że był podział na spoczywających w polu katolików (sugeruje to figura Matki Boskiej), którzy należeli do dworu i nie chcieli spoczywać wspólnie z ewangelikami w rodzinnym grobowcu. Przecież w każdej rodzinie, nawet bogatej zdarzają się podziały na tle religijnym. Jednak to również tylko hipotezy. Figura bowiem mogła zostać tam umieszczona przez nowo osiadłą ludność już po wojnie. Jest też wersja związana z chorobą dziewczynki. Być może w polu pochowano zmarłych z pańskiej rodziny, którzy zostali zabrani przez jakąś epidemię, na przykład cholery. Z racji urodzenia, nie zakopano ich we wspólnym grobie z wieśniakami, których też cholera wzięła, byle gdzie za wsią i nie posypano wapnem, tylko pochowano wprawdzie w polu z dala od domostw, ale po pańsku. Choć wersję tę obala nieco mumifikacja dziewczynki.

W szklanej trumnie

Na co umarła dziewczynka ze szklanej trumny?

Dziewczynka w tamtym czasie mogła umrzeć na wiele innych chorób, nawet jeżeli chroniło ją dobre urodzenie i profity z tym związane. Nie tylko cholera była groźna, ale i dyfteria, gruźlica, gorączka niemowlęca, ospa, szkarlatyna, tyfus, choroba Heinego-Medina i wiele innych, które dotykały nawet pańskie potomstwo. Wiadomo jest, że na tych ziemiach choroby dziesiątkowały ludzi w sposób bardzo liczny. Dopiero w drugiej połowie XIX stulecia człowiek zaczął nieco panować nad wirusami i bakteriami w taki sposób, że śmierć zaczęła coraz częściej odchodzić z niczym. Ta historia dolnośląska nie załapuje się jeszcze na ten okres w dziejach. Jeżeli jednak dziecko zostało zabalsamowane i pochowane z akcentem szklanej trumny, była to zapewne ogromna rozpacz rodziców, okazana w taki sposób. Chcieli ją zachować pomimo wszystko. Chronili jej ciało nawet po śmierci, a jednak potem wytargano ją z krypty i według legendy gdzieś przeniesiono.

Namierzony cel

Dziś już wiem, że kapliczki tam nie ma. Ta opowieść wije się między tymi polami, błądzi po nieistniejących już drogach i zatrzymuje się na lekkim wypiętrzeniu terenu. Widać je z daleka…

W szklanej trumnie

Dotarłam tam z innej strony, aniżeli docierali tam ci, którzy najpierw wybudowali kapliczkę, a potem następni, którzy roznieśli ją w perzynę. Na miejscu zastałam jakąś budowlę służącą chyba do pomiarów terenu. Widać tam wyraźnie, że grunt jest podwyższony i niezaorany. Zapewne cegły po dawnej krypcie nadal znajdują się pod ziemią, więc nie zręcznie jest tam orać. Na miejscu znalazłam żarna kamienne. Dwie sztuki. Pozostałość po wcześniej stojących tam wiatrakach. Nie miałam wątpliwości, że znajduję się w samym środku mojej bajki.

żarna

Zaczęłam grzebać w ziemi, przeszukiwać pokrzywy…

W szklanej trumnie

Leżały tam fragmenty jakiejś budowli. Sławek ocenił to jako resztki ogrodzenia, prawdopodobnie okalającego ogródek grobowy z kapliczką.

W szklanej trumnie

Były tam również cegły. W samym środku ogromnego pola. To nie przypadek…

W szklanej trumnie

Znalazłam też kawałek starego drewna, być może to resztka z krzyża ze starej mapy.

W szklanej trumnie

Zastanawiam się, dlaczego nadal leżą tam żarna? Przecież wiatraki zniknęły dużo wcześniej, niż postawiono tam kapliczkę. Być może pozostawiono je na miejscu i stanowiły później jakiś element ozdobny tego miejsca. Są ciężkie, i w tamtych czasach wytarganie ich z tego pola wymagałoby ogromnego wysiłku. Lepiej było więc nadać im innego znaczenia i oszczędzić sobie zbędnego trudu. Do tych wniosków skłonił mnie Sławek. Sama tego nie wymyśliłam. I zgadzam się tutaj z jego teorią.

No cóż. Veni vidi vici. Złapałam swoją historię chyba w ostatnim momencie. Ocaliłam ją od zapomnienia. Dziewczynka w szklanej trumnie musiała być oczkiem w głowie swoich rodziców, inaczej tak bardzo nie troszczyliby się o nią nawet po śmierci. Jeżeli gdzieś faktycznie spoczywa, przeniesiona na któryś z cmentarzy, niech pozostanie w pokoju. Być może istnieją jakieś dokumenty dotyczące tamtej ekshumacji i z czasem dotrę do nich. Wszystko zależy od czasu, w którym to zdarzenie mogło mieć miejsce. Wówczas, o ile mogiła istnieje, pojadę tam i zapalę świece na jej grobie…

Takie historie tylko w Nieustannym Wędrowaniu! Chcecie więcej? Jeżeli tak, koniecznie zainteresujcie się książkami autorek tego bloga, w których znajdziecie więcej takich opowieści. Tych drukowanych treści nie uświadczycie na tej stronie, a więc jest to gratka dla miłośników tradycyjnej książki i przygód z mrocznymi dziejami Dolnego śląska. Poniżej zostawiamy Wam informacje na temat tych publikacji. Warto zajrzeć, ponieważ książki szybko znikają z półek w naszym sklepie!

Artykuł zawiera autoreklamę

Co o tym sądzisz?

Ekscytujące!
3630
OK
914
Kocham to!
348
Nie mam pewności
253
Takie sobie
199
Subscribe
Powiadom o
guest
14 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Irek

ale historia … szacun za wytrwałość i dociekliwość !!

Pieprzyć z Fantazją

Intrygująca historia, znalazłam Twój blog przypadkiem na TT i takfl mnie zaciekawiłaś, że obserwuję Cię gdzie tylko mogę Lubię tego typu historie

Bogdan

Jeśli obcy ludzie odnaleźli szklaną trumnę, to z pewnością ją otworzyli w poszukiwaniu skarbów.
U nas na budowie natrafiono na ślady osadnictwa, bogatsze niż w odkrytym 10 lat później Biskupinie. Zanim wkroczyli archeologowie, większość urn z popiołami rozbili pracownicy, spodziewając się, że w urnach znajdą nie popiół, a ukryte skarby.

Emil

Ta betonowa konstrukcja to pozostałość po wierzy triangulacyjnej. Pod nią powinien się znajdować trwale stabilizowany punkt. Takie wierze z naturalnej przyczyny byłe lokalizowane na wzniesieniach terenu. Raczeni nie niszczono by kapliczki, żeby taką budowlę tam posadowić (ale kiedyś mogło być inaczej). Jest wiele miejsc, w których ziemia oddaje jeszcze fragmenty murów, dawnych podwalin. Szczególnie tam gdzie kiedyś były zabudowania. Sam jestem świadkiem jak rolnik po odkupieniu działki zabudowania rozebrał, a pługi jeszcze długo będą wybierać z ziemi fragmenty dawnych podmurówek i inne skarby. Fajny artykuł i historia. Pozdrawiam

Magda

Czytałam kiedyś bardzo podobną historię. Chyba nawet chodziło o Cesarzowice ( ale nie jestem pewna). Pisało tam że grupa studentów archeologi udała się tam na wakacje . Wynajęli jakiś dom lub motel. Wykopali kilka stanowisk archeologicznych a jeden ze studentów ( chyba Michał) odkopał właśnie szklana trumnę ale nie były to zwłoki małego dziecka lecz młodziutkiej dziewczyny. I tutaj była przytoczona inna historia o losie tej dziewczyny. Podobno za życia jej luby wyjechał na nie długi czas. Gdy wrócił dziewczyna była w ciąży,twierdziła że to jego dziecko lecz jej brzuch rósł zaskakująco szybko. Ona też dziwnie się zachowywała. Było coś tam jeszcze o diable i wampirach i o tym że została ona pochowana w szklanej trumnie szczelnie zamkniętej w innym miejscu niż chowano ludzi wierzących. Właśnie z tego powodu że jej ciało nie ulegało rozkładowi i wyglądała jakby spala, chyba 0odejrzewano że jest w ciąży z wampirem. W każdym razie ten Michał co odkopał trumnę też zaczął znikać po nocy i dziwnie się zachowywać. Podobno otworzył ta trumnę i spotykał się z tą dziewczyną po nocach. Był w jakiś sposób przez nią opętany. Którejś nocy jedna z jego przyjaciółek nie spała i usłyszała jak dziewczyna ze szklanej trumny mówi: chcę ją, masz mi ją przyprowadzić. Studentce udało się jakoś uciec. Lecz następnego ranka Michała nie było w pokoju i już nigdy nie wrócił do domu. W lesie znaleziono ciała jednego lub dwóch studentów uczestniczących w wyprawie. I wszyscy byli przekonani że Michał również padł ofiarą zbrodni. Studenci szybko opuścili to miejsce. Była również wzmianka że za dnia kiedy dziewczyna spoczywała w trumnie ktoś przeniósł miejsce jej pochówku do poświęconej ziemi. Studentka po którą Michał przyszedł ostatniej nocy przez długi czas śledziła informacje z lokalnych gazet i później w tej okolicy dochodziło do różnych niewyjaśnionych zniknięć innych ludzi.
Czasopismo w którym to wszystko wyczytałam miało tytuł: ,,Niewyjaśnione (lub niesamowite ) historię” i był to dwutygodnik. Było to dawno ,może nawet z 5 lat temu. Dlatego mogłam coś przekręcić, ale bardzo lubię podobne historie dlatego dobrze je zapamiętuje.

Anusiek

Na Pomorzu np. rolnicy często oznaczają słupkami miejsca, gdzie wyrzucają później wydobyte z ziemi (zapewne podczas prac rolnych) cegły, kamienie, korzenie itp. Sterta ta systematycznie rośnie. Niestety nie do końca zatem miejsce kapliczki musi być dobrze określone. Nie mniej – sama historia jest bardzo ciekawa, a zarazem pełna smutku… Pozdrawiam serdecznie

Jacek

Super historia. Szkoda że od ii wojny tyle czasu minęło, byłoby więcej niezniszczonych sladów. Piszesz znakomicie! Czekam na nowe historie. Pozdrawiam z NL.

Lucyna

Dziewczynka ma na pewno akt zgonu, tam jest przyczyna śmierci.

Rowerem Na Rympał

Niezłe historyczne śledztwo z historią o życiu, przemijaniu i zmieniającym się świecie w tle.

Przemek

Znasz może historię majątku w Cesarzowicach? W Internecie nie ma o nim zbyt wielu informacji, a z nielicznych przedwojennych widokówek wynika, że był majestatyczny.

Kategoria:Niekomercyjny

0 %