Okolica mojego miasta jest dla mnie nieustannie miejscem tropienia historii — tej lokalnej, o której nie piszą w podręcznikach szkolnych. Często znajduję tutaj wątki prowadzące mnie do ważniejszych wydarzeń historycznych i wówczas oddalam się od Środy Śląskiej, aby poznać dalszy ciąg tych dziejów. Ten kawałek Dolnego Śląska pełen jest tajemnic, a wszystkie one cały czas czekają na odkrycie…

Od jakiegoś czasu mocno zainteresowałam się tutejszymi siedzibami rycerskimi, zwanymi często grodziskami. Ich charakter był warowny, jednak dziś można zastać w tamtych miejscach jedynie pozostałości po zamkach, folwarkach ufortyfikowanych oraz fortyfikacjach polowych. Kiedy nie jest się zorientowanym w temacie, resztki tych dawnych osad średniowiecznych nie zostaną zauważone. To przeważnie jedynie sztuczne wypiętrzenia z suchymi fosami i teraz wygląda to bardzo naturalnie, ponieważ od wieków przyroda pochłania ich historię.

Przy podobnych obiektach ogarnia mnie nieokiełznana ciekawość i zastanawiam się, do kogo należało to miejsce, kiedy je zbudowano i czym zajmowali się ludzie, którzy setki lat temu zamieszkiwali taki gródek? Osady te często — będąc z tych większych — mierzyły kilkadziesiąt metrów długości i szerokości, wtedy jednak było to spore sioło i bezpieczne miejsce. Znajdując coś podobnego w terenie, przeważnie konkretnie połykam bakcyla i drążę temat tak długo, aż ustalę wszystko, co jest możliwe ustalić. To wielka przygoda z historią. Przeżywam ją na własnym podwórku.

Rycerze
Autorka bloga Nieustanne Wędrowanie

W podlinkowanych na pomarańczowo wyżej i niżej słowach znajdziecie kilka spisanych przeze mnie relacji z wypraw odkrywczych. W każdym z opisywanych grodzisk byłam osobiście. Znajdziecie tam również nieco dziejów, które wykopałam z dokumentów Śląska, znalazłam na starych mapach albo po prostu odczytałam z terenu. 

Wojownicy i rycerze nie z tej ziemi

Te zapomniane miejsca ongiś zamieszkiwali ludzie, którzy nosili zbroje i miecze u boku. Nie zawsze byli to szlachcice i rycerze, jednak na pierwszy rzut oka wyglądali bardzo podobnie. Zdarzało się bowiem nierzadko, że na rycerza pasowano zamożnego mieszczanina.

W zdecydowanej większości byli to niemieccy osadnicy, których zaczął zapraszać w te strony książę Henryk Brodaty, dlatego też osady te często pochodzą z XIII i XIV wieku. Odkrywanie takich punktów na mapie w mojej okolicy sprawiło, że bardzo mocno zainteresowałam się obyczajami rycerskimi oraz ich kulturą. I powiem Wam, że to jest mega zajmujący temat, który mało kogo dziś obchodzi co prawda, ale nadal znajdują się ludzie, którzy tęsknią do romantycznych opowieści sprzed wielu stuleci.

Jeżeli tu teraz Jesteś, drogi Czytelniku, oznacza to, że i Ty lubisz przenosić się w czasie. Zostań z nami do samego końca, będzie ciekawie :)

Rycerze

Romantyczne opowieści o rycerzach

Rycerze to przede wszystkim wojownicy, a ich najważniejszym obowiązkiem była nieustanna gotowość do stawienia się na wezwanie władcy, któremu podlegali. Musieli więc posiadać wierzchowca i pełne uzbrojenie. Kiedy książę wzywał takiego szlachcica, który rezydował na przykład w lesie chwalimierskim, to służba ta była całkowitym oderwaniem od rzeczywistości. Rycerze ci bowiem, nawiasem mówiąc niezbyt zamożni, zajęci byli swoimi sprawami wynikającymi ze zwykłej codzienności. Mieli urwanie głowy w swoim małym grodzisku, otoczonym fosą, gdzie nieustannie toczyła się walka o chleb. Jednak obowiązek stawienia się na rozkaz był świętością, ponieważ tak wówczas skonstruowane było życie na tej ziemi, że pan panował u siebie dzięki lennu, które zawdzięczał swojemu władcy. W razie nie dyspozycyjności wszystko, co rycerz posiadał, mogło być mu odebrane w ramach kary. Takie były warunki tej umowy i czy chciał, czy nie chciał, bić się musiał. 

Rycerze. Miecz
Muzeum Regionalne w Jaworze

Rycerze dworscy i nie dworscy

Tak więc, jeżeli słowo — rycerze — od razu kojarzy Wam się z turniejami i dworem książęcym, to z masztu rozwiewam podobne wizje. Tylko nielicznych stać było na tak wygodne życie i przebywanie w pobliżu swojego księcia. Tacy ludzie piastowali znaczące urzędy i byli bardzo bogaci. Ci zaś, którzy żyli z dala od miast i siedzib swoich władców, musieli pracować, aby się utrzymać. Tak więc w czasie kiedy rycerstwo na dworze dostarczało sobie wszelakich rozrywek w postaci turniejów i uczt, to feudałowie z małych osad pilnowali swego gospodarstwa i zajmowali się powiększaniem dochodów kosztem ludzi, których mieli pod sobą. Jednak pomimo wszystko rycerz nie mógł być biedakiem, bo wówczas nie posiadałby konia i cennej zbroi. Dlatego, że była to istotna rzecz, książęcy żołnierz musiał mieć wystarczająco dużo pieniędzy, żeby być gotowym do wojny, gdyby jego pan go wezwał, natomiast reszta jego potrzeb nikogo specjalnie nie interesowała. 

Rycerz
Autorka bloga Nieustanne Wędrowanie

O życiu rycerskim na bogato

Spójrzmy teraz na rycerstwo z tej lepszej strony i na bogato. Jak wyglądały wspólne posiłki w średniowiecznych warowniach? Biesiady zawsze przygotowywano w najbardziej okazałym wnętrzu zamkowym. Zaproszeni siedzieli na ławach i przy długich drewnianych stołach. Kto oglądał film „Krzyżacy”, może całkiem śmiało posilić się tym wspomnieniem, choć produkcja ta jest w duchu patriotycznym i scena ukazuje wojowników z Malborka jako pijaków i żarłoków.

Siedziska wyścielano poduszkami, a na blatach leżały obrusy. Żarcie było tłuste i nigdy go nie brakowało. Rycerze zajadali się i upijali piwem, miodem i winem. Pieczyste na półmiskach często dzień wcześniej biegało jeszcze w lasach i dzięki tym właśnie ucztującym, skończyło na talerzach. Polowania, turnieje i uczty były największymi rozrywkami na dworach książęcych i królewskich. Kto był blisko władcy, korzystał z jego łask żył na bogato. 

Zamek rycerski w Bolkowie
Zamek w Bolkowie

Rycerzem mężczyzna stawał się od wczesnego dzieciństwa

Jeszcze dobrze od ziemi nie odrósł, a już uczono go jak machać mieczem. Działo się tak dlatego, że przeważnie rycerzem był też jego ojciec albo przynajmniej wuj i była to rodzinna tradycja. Kiedy chłopiec dorósł, jechał na dwór swego władcy i szkolił się tam, żeby dobrze mu służyć w przyszłości. Uczono go jazdy konnej, walki wręcz i na miecze, polować, a także czytać i pisać oraz jak właściwie zachowywać się w towarzystwie. Doskonalono go do rycerskości w każdym calu.

Kiedy opanował już podstawy walki, stawał się giermkiem

Jego zadaniem było służyć swemu bezpośredniemu przełożonemu. Pomagał mu w zakładaniu i zdejmowaniu zbroi, czyścił miecz, dbał o jego wierzchowca. To był taki średniowieczny rodzaj praktyki, którą należało odbyć w celu nabycia doświadczenia. Dopiero później giermek stawał się rycerzem i wówczas jemu z kolei jakiś młody uczeń usługiwał. Niekiedy zdarzało się, że taki niedoświadczony jeszcze młodzik, który towarzyszył swojemu panu w wyprawie wojennej, tuż przed bitwą i z potrzeby chwili — bo brakowało ludzi do boju — pasowany był na rycerza bez żadnych ceremonii i na szybko. Niestety podobne rzeczy często nie kończyły się dobrze i ci, którzy stawali się wówczas pełnoprawnymi wojami, ginęli marnie. 

Rycerz średniowieczny
Muzeum regionalne w Jaworze

Pasowanie na rycerza

Kiedy jednak pasowanie odbywało się w dobrym czasie i bez pośpiechu, było to wielkie wydarzenie. Zwyczaj ten zapoczątkowany został we wczesnym średniowieczu i niemały wpływ na niego miał kościół katolicki. Kandydaci świeccy, którzy działali z jego ramienia, byli dokładnie prześwietlani. Najpierwsze pasowania jednak były niezwykle proste. Wystarczyło, że wojownik klepnął przyszłego rycerza w kark i to było wystarczające, aby nastąpiło przeistoczenie. Potem jednak spawy stały się bardziej skomplikowane. Wybierano dni świąt kościelnych, aby podkreślić mistyczny charakter takiej uroczystości. Przed pasowaniem odbywały się spowiedź i komunia święta. Później poświęcano miecz, pas i ostrogi i wręczano kandydatowi, który miał już na sobie swoją ciężką zbroję. Następnie składał on ślubowanie i prowadzący ceremonie (rycerz, kapłan) uderzał go płaską stroną miecza w ramię. Potem czekała go albo sława, albo śmierć, w zależności od tego jak dobrze wyszkolonym był wojownikiem. 

Miecz
Muzeum regionalne w Jaworze

Turnieje rycerskie. Sport i rozrywka

W średniowieczu stanowiły one ważny element kultury dworskiej i rycerskiej. To takie zawody sportowe, tyle że w ramach prawdziwych walk. Nie była to bezpieczna zabawa, jednak rozrywka ta pozwalała na zdobywanie formy i zręczności. Ustanawiano zasady i należało się ich trzymać. Była to również świetna okazja do popisania się swoimi umiejętnościami przed księciem i zwrócenia na siebie jego uwagi, co mogło zaprocentować początkiem świetnej kariery. W środku Europy, pomijając kraje niemieckie, pierwsze turnieje rycerskie odbywały się w Czechach, za panowania Wacława I czyli w latach 1230 i 1254. Pierwszy turniej na Śląsku zorganizował Bolesław Rogatka w roku 1243 i wydarzenie to miało miejsce w Lwówku Śląskim. 

Kościół nie popierał takiej rozrywki

Kapłani wskazywali na bijących się na pokaz rycerzy i mówili, że popełniają oni w jednej tylko walce wszystkie siedem grzechów głównych. Jeżeli któryś z nich zginął w potyczce, nie chowano go w poświęconej ziemi, przez co uznawany zostawał za potępionego na wieczność. I to nie były jedynie puste słowa, bo kościół stworzył specjalny, pisemny zakaz czynnego uczestnictwa w takich imprezach. Potępiał turnieje i surowo ganił rycerzy, którzy brali w nich udział. Dopiero w 1316 roku papież Jan XXII zniósł wszelkie zakazy i od tamtej pory turnieje nie były już grzechem. 

Z czasem jednak rozrywka ta stała się jedynie okazją to chwalenia swoim majątkiem poprzez rozrzutność i obdarowywanie hojnymi darami wygrywających walki. Ponieważ turnieje odbywały się na królewskich bądź książęcych dziedzińcach zamkowych, każdy podobny gest zostawał w pamięci wszystkich obecnych, którzy wówczas najbardziej się liczyli. Ponadto była to również świetna okazja do tego, żeby się pokazać. Widzowie stroili się w najlepsze szaty, a rycerze zakładali najcenniejsze zbroje, które często swoją wartością dorównywały kilku wsiom. Panny trzepotały rzęsami, a wojownicy popisywali się zręcznością i podbijali ich serca. 

Trening, który na samym początku był głównym celem turniejów, stał się widowiskiem ku uciesze dworu. 

Uzbrojenie rycerza średniowiecznego
Autorka bloga Nieustanne Wędrowanie

Piękne damy i wspaniali rycerze

Ten filmowy motyw, że piękne damy miały swoich rycerzy, to nie jest pic na wodę, bo rzeczywiście tak było. Nie można się temu dziwić, ponieważ ci wojownicy to nie byle zabijaki, ale kulturalni, wysportowani i dobrze prezentujący się mężczyźni. Wielu z nich tonęło w sławie swoich czynów. Potrafili szarmancko się zachowywać i rozmawiać na wiele tematów, ponieważ kształcono ich również pod tym kątem. Robili wrażenie, nie ma co dyskutować. Natomiast damy ich serca, często lepiej od nich urodzone, piękne i delikatne nawet gdy płonęły uczuciami, nie pozwalały sobie na zbyt wiele.

To była taka dworska gierka

Ona czekała na to, że on zrobi dla niej coś wyjątkowego, wręcz heroicznego. Zabije Minotaura albo uwolni ją z wieży. Jednak nie często łapano panny i dla tych celów więziono, więc był to spory problem i taki rycerz musiał się naprawdę natrudzić, żeby coś wymyślić. Jednak jak to w życiu bywa, kobiety mają dar do wplątywania się w intrygi, i kiedy taka sytuacja następowała, jej wielbiciel rozwiązywał wszelkie problemy i ocalał jej honor. A więc jeżeli  trzeba było podobnie jak Zbyszko z Bogdańca zdjąć pawie pióra z krzyżackiego hełmu, to nie było zmiłuj się. Co ciekawe, dama wcale nie musiała koniecznie być stanu wolnego, żeby tak ją uwielbiano. Ten rodzaj dziwnej miłości to nie mit. Platoniczne uczucia pomiędzy szlachcianką a wojownikiem w zbroi były zjawiskiem powszechnie dobrze postrzeganym. Nawet mąż jawnie darzonej miłością niewiasty nie zgłaszał pretensji najmniejszych do potencjalnego rywala. Wierzył ślepo w cnotę małżonki i rycerskość jej adoratora.

Pan Frutkowski jako Rycerz Bractwa Rycerzy Kurna. (Nadruk na koszulce)

Polowanie. Książęta i rycerze

Tak jak wspominałam wcześniej, rycerz musiał również umieć polować. Ta krwawa rozrywka do dziś ma swoich amatorów, ale w tamtych czasach stanowiła ona jedną z najważniejszych sfer życia dworskiego. To była jeszcze lepsza okazja od turnieju, aby zaprezentować swoją zwinność i męstwo. Polowali więc i władca i rycerze. Takie okoliczności nadawały się idealnie, żeby zbliżyć się do koronowanej głowy. Można było wówczas wkupić się w łaski księcia i załatwić jakieś trudne sprawy, które były tylko w jego mocy. 

Prawdziwe, wielkie polowania organizowali jedynie królowie i książęta. Brały w nich udział psy i ptaki drapieżne. Ginęło wówczas wiele wilków i lisów, które traktowano jako szkodniki. 

W czasach średniowiecza władcy często budowali myśliwskie zameczki, do których wyjeżdżali, żeby w borach oddawać się tej rozrywce. Nasi śląscy książęta również mieli takie mety i korzystali z nich z zamiłowaniem. 

Już niedługo opowiem Wam więcej o wojownikach średniowiecznych, którzy pochodzili z okolic mojego miasta i znani są z imienia, ale to temat na następny wpis. Dajcie znać w komentarzach, czy lubicie takie wyprawy w przeszłość?

Materiał źrółowy — J. Kozerski i H. Rusewicz. Zakony rycerskie księstwa legnicko-brzeskiego

Co o tym sądzisz?

Ekscytujące!
18
OK
12
Kocham to!
5
Nie mam pewności
0
Takie sobie
1
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Jarosław

Oczywiście z milom chęcią przecztam Aneta

Kategoria:Historyczny

Sprawdź: