BOJĘ SIĘ, ALE RYZYKUJĘ – po co i dlaczego?

To było w Meksyku w stanie Chiapas. Jechaliśmy złapanym na stopa busem wraz z poznanym w podróży Michałem. Rozmawialiśmy w najlepsze. Na przemian z kierowcą łamiąc nieco język hiszpański i ze sobą ciesząc się rozmową po polsku. Michał kierował się do granicy z Gwatemalą, my w stronę Zatoki Meksykańskiej. Jechaliśmy małą drogą znajdującą się praktycznie w dżungli. Nie było zasięgu, GPS świrował, noc mieliśmy za pasem i kończyło się powoli paliwo. Najbliższa stacja benzynowa miała być jakieś sto kilometrów dalej, czyli zdecydowanie za dużo by przejechać tę odległość na rezerwie. Nagle zza jednego z licznych zakrętów wyjechała ciężarówka. Prosto na czołówkę! Z ledwością wykręciła nieomal kończąc w rowie. Brakowało ułamka sekundy aby jej kierowca nie zdążył zareagować. Ułamka sekundy, który mógłby raz na zawsze zakończyć życie moje, Adasia, Michała i kierowcy, który nas wiózł.

boję się

Pamiętam to jak dziś. Oderwałam się od energicznej rozmowy i spojrzałam prosto na rozpędzony, wielki samochód. Nie czułam strachu, nie chciałam krzyczeć. Byłam sparaliżowana. Opanował mnie zupełny spokój, a przed oczami przeleciało mi całe życie dokładnie w taki sposób jak to opisują ludzie, którzy stanęli twarzą w twarz ze śmiercią. Widziałam wszystkie chwile spędzone z Adasiem, moją mamę i to jak bawię się z moim psem. Jakby mnie kto w mordę strzelił! Miałam wrażenie, że ta projekcja trwała długie minuty, podczas gdy nie mogła trwać dłużej niż jedną sekundę. Zupełnie zamarłam.

Uszliśmy z życiem chyba za sprawą cudu. Nasz kierowca wybuchł nerwowym śmiechem i poinformował nas, że ta sytuacja mogła być wynikiem tego, że kierowcy ciężarówek często pracują po kilkadziesiąt godzin ciągiem. Nie spanie przez taki czas jest praktycznie niemożliwe więc podkręcają się nieco narkotykami. 

ulotna chwila

Wtedy do mnie doszło czego się boję. To trochę dziwne, że musiałam nieomal zginąć w tragicznym wypadku żeby to zrozumieć, ale takie są fakty.

Boję się śmierci. Swojej, bliskich i zupełnie obcych mi ludzi. Boję się wypadku samochodowego, kalectwa i bólu. Pijani i naćpani kierowcy mnie przerażają. Podobnie drogi w środku dżungli, wzdłuż których są tylko małe wioski, o których być może nie wie sam prezydent Meksyku. Strachem napawa mnie myśl, że nie wrócę, że rozbije się nasz samolot, że któreś z nas rozchoruje się w tropiku. 

Strach przed śmiercią

Boję się złamań, zastrzyków, kąpieli w oceanie i niechcianej ciąży. Chorób przenoszonych poprzez seks, bezdomności, nałogów i niekontrolowania działań po pijaku.

ocean

Malaria, denga i inne dziadostwa, którymi mogą „poczęstować” komary przyprawiają mnie o dreszcze. Dzikie świnie, jadowite węże i pająki, meduzy, krokodyle i cała reszta niebezpiecznych zwierząt doprowadza mnie do histerii.

dengue

Boję się kradzieży, pobić i złych ludzi. Tropikalnych roślin, jedzenia na targowiskach, rozklekotanych aut, wysokiej temperatury i braku opieki medycznej. Boję się nawet braku zasięgu w samolocie!

w samolocie

Szybka jazda, blokowiska i korporacje – to także napawa mnie lękiem. Podobnie jak widok biednych ludzi, brak wyboru i żebractwo na ulicach. Boję się cholernie wielu rzeczy! Panicznie! Niezdrowo i absolutnie! Jestem hipochondryczką ze skłonnością do popadania w stany lękowe. I nie wiem jak to się dzieję, że w ogóle wychodzę z domu.

szybka jazda

Może to dlatego, że… boję się, że nie zdążę.

Boję się, że nie zdążę zobaczyć wszystkich miejsc, o których marzę. Tego, że nie pojadę do Egiptu, Birmy, Kazachstanu, Rosji, Japonii i Nowej Zelandii. Strach przed tym, że nie spróbuje japońskiego sushi, nie zobaczę zorzy polarnej albo nie zwiedzę Machu Picchu jest większy niż ten, który działa na mnie na myśl o jakimkolwiek nieszczęściu. Nieco kłóci się to z moim instynktem samozachowawczym i z pewnością nie jest to spowodowane racjonalnym myśleniem, ale tak jest.

utrata czasu

Boje się żyć, nie żyjąc wcale. Boję się szarej egzystencji i życia z dnia na dzień. Ryzykuję więc żeby nie zwariować ze strachu przed powyższym.

Nie zasługuję na dar życia bardziej od kogokolwiek, ale bardzo je kocham. Kocham życie w każdej jego formie. Chcę je przeżyć najlepiej jak potrafię.

zyje

Znałam wielu ludzi, których zbyt wcześnie zabrakło wśród żywych. Żadna z tych osób nie zasługiwała na życie bardziej ode mnie. Jedni ryzykowali, inni przeciwnie. Ja ryzykuję. Ryzykuję by być szczęśliwą. Ryzykuję by spełniać swoje marzenia. Ryzykuję po to by widzieć uśmiechy ludzi, których kocham. Mało tego! Nakłaniam ich do ryzyka. Bo uśmiechają się często wtedy, kiedy spełniają swoje własne marzenia, a te zazwyczaj są kilka tysięcy kilometrów od domu.

smierc

Niniejszy wpis dedykuję pamięci Dominiki, Patrycji i Dominika, którzy odeszli zbyt wcześnie.

11 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

17 komentarzy

  1. PaniUznam napisał(a):

    Ten tekst jest cudowny. Cieszę się, że tutaj trafiłam, bardzo przyjemne miejsce w sieci tworzycie. :) Zrobiło mi się dużo lepiej po przeczytaniu tego co napisałaś. Też boję się, że nie zdążę. Marzą mi się dalekie podróże. Mam w głowie miejsca, które muszę odwiedzić koniecznie. Lęk to normalna sprawa. Najważniejsze jest to, żeby nie zapanował nad naszym życiem. Róbmy to co sprawia, że jesteśmy szczęśliwsi! :) Pozdrawiam.

  2. Krzysiek z bloga napisał(a):

    Bardzo ciekawy artykuł. Ale ciekawsze jest to że osoba która boi sie tylu rzeczy wybrała sobie taki sposób życia. Zastanawialas sie kiedyś nad tym?

  3. Pm travel napisał(a):

    Ja się bardzo mało rzeczy boje ale text świetny. Lubie filozofię podróżnicza ☺

  4. S.Tap. napisał(a):

    Po prostu – to jest DOBRE :)

  5. The Natural Minimalism napisał(a):

    Bardzo wciągający wpis. Napisałaś coś czego też się boje i pokazałaś, że można się bać, a i tak robić to wszystko. Przecież i tak nie wiemy jak to z nami będzie, więc dobrze jest żyć pełną parą :)

  6. Gaba - Turlu Tutu napisał(a):

    Podziwiam takich ludzi jak Wy! Ja się nie boję, mnie po prostu nie ciągnie do dalekiego świata…Nie myślcie o mnie źle, ale jestem Europejką (nie w sensie politycznym) i dobrze się czuje tylko na tym kontynencie:) Miałam okazję być w dwóch egzotycznych (jak dla mnie) miejscach świata i zdecydowanie to nie dla mnie, źle się czuje w nie swojej kulturze…Ale bardzo, bardzo się cieszę, że tak wielu ludzi podróżuje po świecie, bo dzięki Wam mogę się czegoś dowiedzieć, czegoś się nauczyć i poznać obce mi kultury nie opuszczając mojego miejsca…:)

  7. Smiley Project napisał(a):

    Gdyby obawa przed śmiercią miała nas powstrzymać, to rzeczywiście trzeba by pewnie w ogóle nie wychodzić z domu – bo przecież nawet pijany rowerzysta może nas pokiereszować :)

  8. Mirek napisał(a):

    Boję się tego czytać :)) Pozdrawiam :))

  9. Elfika napisał(a):

    Twój wpis daje mi wiele do myślenia…muszę zrewidować swoje poglądy…bardzo boję się śmierci ale nie umiem dokładnie określić dlaczego…może dlatego, że mam już swoje lata i pewne rzeczy stają się nieodwracalne? Podziwiam Cię za to co napisałaś…jestem zdecydowaną domatorką i nie mam takich „podróżniczych” marzeń ale bardzo lubię czytać o spełnianiu marzeń przez innych i ich pasjach…Pozdrawiam :)

  10. Grace napisał(a):

    Ines to dokładnie to co ja myślę, moje obawy ,moje życie, które tak szybko ucieka bo zawsze coś,ktoś,itp,….chcę zdążyć do tyłu miejsc ale coraz mniej czasu ,panicznie się boję latać, choć w młodości była to dla mnie przysłowiową bułka z masłem. Poznaje świat Waszymi oczyma ,zazdroszczę pasji i możliwości ich realizacji,ja też mogę, ale jak wyżej ktoś i coś ☺pięknie napisałaś o tym,co czujesz na pewno wiele wrażliwych ludzi podpisze się pod tymi przemyśleniami, ja czynię to rękami i nogami,trafiłaś w samo sedno a raczej w serce,serdecznie pozdrawiam,a zorze widziałam. ….przereklamowana wg mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *