CIERPIĘ NA BEZSENNOŚĆ – Bełkot niewyspania i trochę wspomnień

Od lat cierpię na bezsenność. Odkryłam już chyba wszystkie jej rodzaje. Przerabiałam już zupełne nieodczuwanie zmęczenia oraz skrajne wyczerpanie, pomimo którego nie mogłam zasnąć. Dziś spałam ledwie trzy godziny. Czuję się trochę jak piesek z kiwającą główką, ale wiem, że nawet jeśli wrócę do łóżka to i tak nie zasnę. Wezmę więc łyk kawy, która dziś wyjątkowo mi nie smakuje i postaram się jakoś przeżyć ten dzień.

bryczka na kupie

Co to bezsenność?

Najgorsze jest to, że za oknem pogoda sugeruje, że dziś będzie bardzo upalny dzień. Nieprzespana noc i wysoka temperatura jest jak wyrok. Jest tak dlatego, że niewyspany człowiek jest dużo bardziej otwarty na wszystkie bodźce docierające do niego z zewnętrznego świata. Upał jest bardziej gorący, zimno bardziej lodowane, a kawa traci przyjemny zapach na rzecz kwaśnego smrodu. Gdybym mogła jednak wybierać pomiędzy niewyspaniem latem, a zimą wybrałabym zimę. Wtedy przynajmniej istnieje szansa na uczucie orzeźwienia.

Za każdym razem gdy zmieniam położenie swojego ciała i staram się zasnąć, w mojej głowie pojawia się setka myśli, które zadręczają mnie i nie pozwalają na ucieczkę w krainę snów. Dziś mój figlarny umysł wymyślił sobie, że będzie śpiewał. W dodatku wybrał jedynie polskie kawałki zmuszając mnie tym samym do podjęcia próby rozwiązania zagadek zawartych w ich tekście.

cierpię na bezsenność

Cierpię na bezsenność – amunicja w plecaku

„Patrzą na nas budki z papierosami,
To tramwaj, który znam a w plecaku kromki mam, 
I niech rzucają w nas pestkami,
Nie przejmuj się ja i tak w plecaku granat mam!”

Najpierw był Koniec Świata i utwór pod tytułem „Granat w plecaku”. Z jakiegoś powodu, gdy tego słucham od razu widzę pętlę tramwajową na Osobowicach we Wrocławiu. Kiedyś spędzałam sporo czasu w tej dzielnicy. Miałam szesnaście lat i zajadałam się czereśniami oparta o jedną z budek, w których dawniej można było zakupić bilety jednorazowe. Wtedy też oplatało mnie pewno męskie ramię, które wówczas było oparciem. Szkoda, że stało się tak, że koleje losu zamieniły pomocne ramię w jadowitą żmiję. Czas często czyni z przyjaciół zdrajców, którzy dobrymi ludźmi zostali jedynie we wspomnieniach wspólnie odsłuchiwanych piosenek.

Cierpię na bezsenność – minione lata

„Wiosna już kolejna zbiera swoje żniwa,
Trzymamy się mocniej siebie, by móc to wytrzymać,
Dwudziestą ósmą wiosnę bierzemy na barki
Wypadają nam włosy oraz z kalendarza kartki.”

Koniec Świata nie daje za wygraną i nadal nawiedza mój niemogący zasnąć umysł. Tym razem każe mi rozmyślać o przemijaniu, o tym, że już niedługo będę kobietą przed trzydziestką. Zastanawiam się ile chwil w swoim życiu zmarnowałam, a ile przeżyłam w pełni. Myślę, że wielu ludzi wybiera życiowy kompromis, gdy zaczynają dobiegać kolejnej przeżytej dekady. Przylegają wtedy do siebie nie z wyboru i chęci, a ze strachu przez samotnością i kolejnymi zmarszczkami. Łatwiej jest dźwigać ciężar szarych dni we dwoje nawet wtedy, gdy tych dwoje nie wie o sobie kompletnie nic. Paraliżujący strach przed przemijaniem jest okrutny i wyłącza zupełnie zdolność trzeźwego myślenia. Ten rodzaj strachu sprawia, że podejmujemy głupie wybory, z konsekwencjami których musimy borykać się do końca naszych dni. A przecież trzydzieści lat to nawet nie połowa czasu, który spędzamy na tym świecie.

Cierpię na bezsenność – kubańskie rytmy

Nie potrafię przytoczyć tekstu piosenki, którą słyszę w głowie. Dręczyła mnie ona przez cały miesiąc podróżowania po Kubie. Była wtedy hitem, „leciała” wszędzie i o każdej porze dnia i nocy. Gdybym miała wybrać podkład muzyczny do opowiadania o mojej kubańskiej przygodzie, to wybrałabym własnie ten utwór. Bałabym się co prawda, że zgromadzone towarzystwo zamiast mnie słuchać dałoby się ponieść muzyce, ale i tak bym zaryzykowała.

Piosenka pomimo swojej tandety jest bardzo rytmiczna. Kiedy rozbrzmiewała w autobusie wszyscy pasażerowie i pasażerki mimowolnie zaczynali kręcić swoimi biodrami. Nagle na smutnych twarzach pojawiał się grymas uśmiechu, a dziewczyny zdawały się zaczepiać chłopców swoim wzrokiem zapraszając ich do tańca. Co z tego, że nie było gdzie tańczyć? Liczyła się chwila, te trzy minuty badziewnego brzmienia, kołysanie swoim ciałem i radość jaką można było czerpać z tamtego momentu.

Cierpię na bezsenność – nie rozumiem Twojej generacji

„Jak ja nienawidzę Twojej generacji,
Twoja generacja chora od przemocy,
Twoja generacja przekleństwo fryzjerów,
Speedy i tłuste oczy.”

Kilka dni temu internet zalała informacja o dwóch gówniarach, które zakatowały niewinnego jeża. Najpierw rzucały w zwierze różnymi przedmiotami, a potem zdecydowały się do podpalić. Świat dowiedział się o ich występku dlatego, że dziewczyny postanowiły pochwalić się całym zajściem na swoim snapchacie. Te dwie idiotki to mieszkanki mojego miasta i wstyd mi za nie zarówno jako za ludzi, ale także za to, że rzuciły światło na moją  Środę Śląską poprzez swoje okrucieństwo. Nie rozumiem skąd bierze się takie zepsucie. Jak można wpaść na coś tak podłego w tak młodym wieku? Ja, mając naście lat chodziłam na koncerty ulubionych zespołów i uczyłam się gotować. Przez myśl nie przeszłoby mi aby tak skrzywdzić niewinną istotę dla zabawy.

Właśnie takie myśli pojawiły się w mojej głowie chwile po tym jak mój umysł przypomniał sobie o tym kawałku Pidżamy Porno.  Teksty śpiewane przez Krzysztofa Grabowskiego nie raz i nie dwa pomagały mi w zrozumieniu życia. Pomagały mi one przetrwać ciężkie dni w pracy, dobrze się bawić na imprezach i pogrążyć w zadumie podczas spaceru. Szkoda, że nigdy nie będę mogła podziękować za to Grabażowi osobiście.

kubańczycy

Cierpię na bezsenność – wspomnienie pięknej chwili

„Tysiąc lat za jeden rok bez dni, 

bez nienawiści, bez wojen i bez tych,

którzy dla korzyści zdradzą swych,

tych którzy dali wiarę, zaufali im.”

To było w Maroku. W autobusie relacji Fez – Szafszawan. Niebo było soczyście niebieskie, a zieleń krajobrazu mocno spalona słońcem. Przez okno pojazdu obserwowałam dziką roślinność, którą w Polsce mogłabym zobaczyć jedynie w ogrodzie botanicznym lub zoologicznym. Było gorąco. Gorąco jak w piekle, ale szyb autobusu za żadne skarby nie dało się otworzyć. Inni pasażerowie o skrajnie różnych od moich rysach twarzy prowadzili energiczną rozmowę jak gdyby znali się od zawsze. To zabawne, bo jestem przekonana, że widzieli się po raz pierwszy właśnie w tym autobusie. Z uwagi na wolną jazdę i wizję kilku następnych godzin bycia uwięzioną w ciasnym i dusznym pomieszczeniu, postanowiłam posłuchać muzyki. Słuchałam jej wtedy po raz pierwszy od kilku tygodni. Rozpływałam się w dźwiękach oraz słowach ulubionych piosenek. To było jak masaż zmęczonego umysłu, czułam jak ten rodzaj sztuki przenika do wnętrza mojej głowy i zaprowadza tam ład i spokój.  Wtedy włączył się utwór Gutka „Tysiąc lat”. Pamiętam to tak dobrze dlatego, że moje życie wtedy było własnie takie jak to, o którym mowa w tekście. Nie było dni i godzin. Były jedynie wchody i zachody słońca. O tym, że jest niedziela nie dowiadywałam się z kalendarza, a dzięki temu, że wszystkie markety, w których próbowałam zrobić zakupy były pozamykane na cztery spusty. I… było pięknie.

Jeśli dotarliście do tego punktu to znaczy, że Was nie zanudziłam i że to, że cierpię na bezsenność nie jest kompletnie bez sensu. Może nie sypiam zbyt dobrze po to, aby przypomnieć sobie o tym, o czym już zapomniałam, a co zawarte było w tekstach piosenek, na których w jakiś sposób wyrosłam? Któż to wie…

6 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. ana na napisał(a):

    minie, uwierz minie, z wiekiem, z dziećmi, w związku z praca choć egzystencjalny paw będzie pewnie towarzyszył już zawsze tyle ze w ciągu dnia…może lepiej żeby nie minęło

  2. Krystyna napisał(a):

    Znam to, jak zachorowałam po diagnozie włączyło mi się coś takiego ze chciałam przeżyć jak najwięcej chwil realnie a jak najmniej na śpiąco i to dalej trwa od czterech lat , nie panuje nad tym. Zasypiam ze zmęczenia o drugiej, trzeciej nad ranem. J

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *