LWÓW – „…sok, czekolada i miód.”

W okresie I wojny światowej Lwów kilkakrotnie zmieniał swoich właścicieli. Gdy wojna chyliła się ku końcowi doszło do poważnego konfliktu pomiędzy ludnością polską, a ukraińską. 1 listopada 1918 roku żołnierze austro-węgierscy pochodzenia ukraińskiego wkroczyli na teren Lwowa zajmując przy tym większość najważniejszych budynków publicznych. Zaczęto też obwieszczać utworzenie Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej. Pomysł ten jednak nie przypadł do gustu polskim obywatelom Lwowa, którzy wystąpili przeciwko całemu projektowi. I tak właśnie rozpoczęła się Bitwa o Lwów, w której śmierć poniosło wielu młodych ludzi. Wśród nich znalazł się trzynastoletni Antonii Petrykiewicz – najmłodszy w historii, który został odznaczony Orderem Virtuti Militari.

IMG_8825

Marszrutka dowozi nas do centrum Lwowa. Nie jest to jednak zwyczajny przejazd. Pojazd jest wypełniony ludźmi po brzegi i kosztuje jedną hrywnę. We Wrocławiu czy innych polskich miastach mało kto tłukłby się w takim tłumie do kierowcy żeby zakupić bilet. Na Ukrainie sprawa ma się tak, że ludzie podają sobie pieniądze, które lądują u kierowcy, a potem ten podaje bilety, które lądują u każdego pasażera.

IMG_8817

Wielu Polaków nazywa Lwów swoim, a Ukraińcy z kolei nie dopuszczają choćby myśli o tym, że ich miasto było niegdyś polskim. Przez ten niemy spór na ulicach miasta panuje specyficzny klimat. Ukraińcy nie zawsze przyjaźnie reagują na Polaków. Częstym zjawiskiem jest to, że gdy Lwowian zapyta się o drogę Ci nawet nie pofatygują się by spojrzeć na pytającego. Z drugiej strony Polacy przyjeżdżający do Lwowa panoszą się niekiedy jak po własnym domu. Tak, Lwów był Polski – to niezaprzeczalne. W wielu miejscach widać cienie po polskich szyldach, a na archiwalnych fotografiach widać bardzo dokładnie polskie nazwiska właścicieli sklepów. Dziś jednak Lwów jest miastem należącym do Ukrainy. Takie są fakty.

IMG_8798

We Lwowie nie ma wieżowców, ani zbyt wielu nowoczesnych budynków. Na ścianach starych kamienic widać ślady po kulach. Zabudowa jest leciwa, a jej wnętrza zazwyczaj wypełnia zapach wilgoci. Ulice co prawda są remontowane, ale i tak większość z nich jest w kiepskim stanie. Lwów zdecydowanie nie jest nowoczesną metropolią. Czas się tam zatrzymał. Widać to w starych, rozklekotanych autobusach, ukraińskich czy też rosyjskich damkach bez przerzutek, na których jeżdżą miejscowi i jaskrawych barwach strojów Ukrainek, które nigdy tam nie wyszły z mody. Nierzadkim widokiem są ludzie korzystający z budek telefonicznych zamiast smartfonów.

IMG_8816

Turystyka tam kwitnie, ale inaczej niż w innych europejskich miastach. Lwów odwiedzają Polacy, Rosjanie i obywatele reszty państw graniczących z Ukrainą. Mało tam Niemców, Francuzów czy Amerykanów. Bo Lwów choć piękny, nie zrobił międzynarodowej kariery. Nie „poszczęściło” mu się tak jak Paryżowi czy Wenecji. Póki co nie wygląda na to aby miasto było maszynką do robienia pieniędzy. To jest właśnie klimatem tego miejsca, choć jednocześnie to właśnie sprawia, że tylko niewielka część zabytków jest wyremontowana. Bo niby za co restaurować?

IMG_8911

Będąc we Lwowie nie można pominąć wizyty na Cmentarzu Łyczakowskim. Nie dlatego, że ładny, ale dlatego, że spoczywa tam wielu zasłużonych Polaków i dzieci, które zginęły poprzez akt patriotyzmu.

Wejście do nekropolii jest płatne. Nie wydawało mi się to dziwne do momentu, kiedy stałam się świadkiem pewnej awantury przy kasie biletowej. Wywołała ją Ukrainka w średnim wieku. Twierdziła, że na cmentarzu spoczywa ktoś z jej rodziny i chciałaby go odwiedzić. Uważała, że opłata za wstęp jest karygodna i niedopuszczalna. Ci z kasy biletowej nie zamierzali jednak wpuścić jej bez ważnego biletu. Kobieta płakała i krzyczała, ale bileterzy byli nieugięci. Faktem jest, że skądś trzeba wziąć pieniądze na utrzymanie cmentarza, ale faktem jest również to, że opłata nie powinna dotyczyć osób, których bliscy tam spoczywają.

IMG_8924

Cmentarz Łyczakowski jest najstarszym w mieście. Leży na kilku niewielkich wzniesieniach. Długie aleje starych drzew wydają się być również pomnikami historii. Miejsce jest bardzo zabytkowe. Niektóre grobowce to istne dzieła sztuki. Zatrzymaliśmy się na chwilę przy miejscu pochówku Konopnickiej. „Rota” rozbrzmiała w naszych sercach.

Dalej udaliśmy się na Cmentarz Obrońców Lwowa, który bardziej znany jest jako Cmentarz Orląt Lwowskich. Prawie trzy tysiące mogił tych, którzy oddali życie za Lwów w latach 1918 – 1920. Głównie studenci, uczniowie. Po prostu dzieci.

IMG_8930

IMG_8944

Groby często niepełnoletnich chłopców. Każdy z nich przepasany biało-czerwoną wstęgą. Na niektórych można było odnaleźć kartki z napisem „Polska o Was pamięta”. Palące się świeczki i pustka.

Kilka tysięcy miejsc pochówku osób, do których śmierć zapukała zbyt szybko. Zapaliliśmy znicze, a pamięć poległych uczciliśmy ciszą. Nie mam pojęcia czy trwała ona minutę – trwała tyle ile było jej potrzeba. A potem w spokoju opuściliśmy to bardzo przygnębiające miejsce.

IMG_8947

Lwów jest miejscem, które powinien odwiedzić każdy Polak. Dużo tam naszej historii rozszarpanej na kawałki. Dziś niewiele możemy zmienić, ale pielgrzymka do tego miasta sprawia, że w naszych sercach polskość tego miejsca nie umiera. Jego przeszłość nie zostaje zapomniana, choć dziś Lwów to już całkiem inna, ukraińska rzeczywistość.

„Bo gdzie jeszcze ludziom Tak dobrze jak tu? Tylko we Lwowie! (…)

A panny to ma słodziutkie ten gród, jak sok, czekolada i miód… „

5 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

12 komentarzy

  1. Anonymous napisał(a):

    chyba Marii Konopnickiej ;P taka jest chyba współczesna ortografia :)

  2. Anonymous napisał(a):

    Na mogile Konopnickiej jest napisane – Marja Konopnicka. Taka była ówczesna orografia.

  3. Anonymous napisał(a):

    No tak ówczesna, ale nie obecna ;) Moglibyśmy pisać wszystkie słowa pos taremu bo tak kiedyś było.
    Wybaczcie że się czepiam, bo wiem że się czepiam :)
    Pozdrawiam :)

  4. Nieustanne Wędrowanie napisał(a):

    Nie ma problemu. Nie mniej – jest to imię, więc powinno się je zapisywać tak jak zapisywało się je i wtedy ;)

  5. Anonymous napisał(a):

    Co za różnica ta w pisowni, najważniejsze aby rozumieć i pamiętać…Niemniej uważam, że jeśli piszemy teraz to piszmy tak jak się pisze teraz. Nie ma co żyć przeszłością.

  6. Anonymous napisał(a):

    To znaczy, że Kochanowski mówił o córce – Orszula, a my powinniśmy nazywać ją Urszulą, bo tak się teraz mówi? To bezsensowny argument z tą przeszłością…

  7. Anonymous napisał(a):

    ANONIMOWY Z 30 PAZDZIERNIKA!!!!!!,UCZEPILES SIE!!!!!JAK RZEP PSIEGO OGONA I BEZSENSOWNIE I IDIOTYCZNIE DRAZYSZ TEMAT.KOLEZANKA WYJASNIA CI,ZE……NA MOGILE JEST NAPISANE JAK BYK…..MARJA KONOPNICKA,A TY DALEJ SWOJE,AZ SIE NIE DOBRZE ROBI:(:(:(:(:(:(:(

  8. Anonymous napisał(a):

    Po pierwsze: wcześniej to nie ja pisałem. Po drugie : wyłącz Capslock, uszanuj jak do mnie piszesz. Po trzecie : przestań wrzeszczeć i ujadać bo cię karawana rozjedzie. Po czwarte : nie drażę tematu, tylko takie jest moje zdanie, to że na mogile tak jest to wiem, ale to nie znaczy że mamy tak pisać teraz wszędzie. Zresztą każdy niech pisze jak chce. I po piąte : jak ci niedobrze to zwróć.

  9. Besos napisał(a):

    Pokaż cycki.

  10. Sandra napisał(a):

    Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *