MASYW ŚLĘŻY – Na szlaku rzeźb kultowych

Z tą wyprawą to było tak, że miał to być wypad jednodniowy, autostopowy i piknikowy. Pojechaliśmy z kiełbaskami w plecaku, aby na szczycie góry urządzić sobie grillowanie. Miało być sielankowo i bez żadnych wątków edukacyjnych. Tylko my i masyw Ślęży bez wnikania w szczegóły.  A wyszło jak zawsze. Posłuchajcie….

masyw ślęży

Masyw Ślęży i jego słynny szczyt

Ślęża to miejsce to od zawsze słynące z pogaństwa. „Owa góra wielkiej doznawała czci u wszystkich mieszkańców z powodu swego ogromu oraz przeznaczenia jako, że odprawiano na niej przeklęte, pogańskie obrzędy” – to słowa pewnego niemieckiego kronikarza i jednocześnie najstarszy znany opis tej góry, bo pochodzący z początków XI w. Wzniesienie to jest najwyższym na Równinie Śląskiej. To 718 m n.p.m leżących nieopodal Sobótki koło Wrocławia. Góra Ślęża panuje nad równinami, które pozwalają jej być widoczną w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Nie jest wygasłym wulkanem, jak sądzą niektórzy. Często tonie w chmurach i wilgoci, co stanowi specyficzną jej cechę. To właśnie dlatego często nazywa się ją „Olimpem”.

masyw ślęży

Masyw Ślęży

…jest Parkiem Krajobrazowym, pięknie obdarzonym przez naturę. Przyroda tu pełna jest zieleni, zwierzyny i odgłosów natury.

masyw ślęży

Ślęża już 700 lat p.n.e robiła karierę religijną, więc można podziwiać na jej szczycie i szlakach starożytne rzeźby kultu solarnego, kamienne kręgi i usypane wały, które wciąż są zagadką dla archeologów. Najbardziej znane są ślężańskie niedźwiedzie.

masyw ślęży

Dziś na szczycie góry stoi chrześcijański kościół i tak jak przed wiekami ludzie modlą się tam… tyle, że do innego Boga. Góra jednak nie wydaje się być nietolerancyjna religijnie, ponieważ corocznie na jej wierzchołku tuż obok kościoła palą się ogniska w Noc Kupały. Dziewczyny w białych sukienkach tańczą przy ogniskach w rytm bębnów, a góra z daleka wydaje się płonąć. Niezwykłe to miejsce, pełne magii i czarów…Tam właśnie zatrzymaliśmy się na  piknik.

12063307_1722027228018263_7937386701630142061_n

11987080_1722027241351595_7037435782854407830_n

Wchodząc żółtym szklakiem na Ślężę

…po drodze najpierw zdobywa się Wieżycę, zwaną Górą Kościuszki. To fantastyczne miejsce do chwili wytchnienia, gdyż podejście na tym odcinku jest dość ostre (jak na tamte warunki górskie). Na szczycie Wieżycy przygotowane jest miejsce do posiedzenia – kilka ławeczek i stół. Doskonale miejscówka na piknik.

masyw ślęży

Otoczenie koi rozstrojone miastem zmysły. Dębowe cienie chronią przed słońcem. Miejsce jest magiczne, ponieważ cały Masyw Ślęży tonie w pamięci starożytnych wierzeń. Góra otoczona jest fragmentami kamiennych wałów kultowych. Czuje się w powietrzu czary i magię. Wzniesienie oddycha i szepce… Żyje swoim życiem, obojętne na zmieniające się czasy. Jego glosy słychać w wietrze zaplątanym w korony okolicznych drzew. Jest w ciszy i świętości tego miejsca. Przy odrobinie szczęścia można pobyć tam bez świadków. Przysłuchać się odgłosom natury i nacieszyć przestrzenią.

11221888_1722026788018307_2245670891561307465_n

Stoi tu kamienna wieża.

Zbudowana ponad sto lat temu. Jest wysoka na 15 metrów. Nazywają ją widokową i podobno można z niej skorzystać. Ale nigdy nie mieliśmy takiego szczęścia, żeby akurat była czynna. Podobno widać z niej Wrocław, a przy dobrej pogodzie można nawet wypatrzyć Śnieżkę. Niestety nie doświadczyliśmy jak dotąd tych niezapomnianych z całą pewnością widoków, choć nie pierwszy raz przemierzamy masyw Ślęży w historii naszego wędrowania. Podziwialiśmy wiekową budowlę siedząc u jej stóp. I też było fantastycznie.

masyw ślęży

Niedźwiedź ślepy i bez uszu

Taki jest niedźwiedź ślężański. Wyglądem przypomina zwierzę, które tak naprawdę ciężko określić względem gatunku. „Niedźwiedź” jakby nie patrzeć ma swoje cechy charakterystyczne. Mocno zarysowany kark, wyrazisty pysk i sterczące uszy. Twórca wspomnianego niedźwiedzia z góry Ślęży zadał sobie mnóstwo trudu, aby oddać jego gabaryty, natomiast szczegółami nie przejął się w ogóle. Niedźwiedź ten nie ma uszu. I wcale mu one nie odpadły ze starości – zwyczajnie nie zostały ujęte w planach artystycznych. Nie posiada też najmniejszych śladów miejsc, w których mogły znajdować się oczy. W ogóle cały taki jakiś niekształtny jest i nie duży. Przypomina wprawdzie zwierzę ale ciężko dokładnie określić jakiego gatunku. Rzeźbę znaleziono w 1854 r. niedaleko góry. Jej pochodzenie może być celtyckie. Pewne jest tylko to, że jest granitowa i znaczona krzyżem. I nie jest jedyna w swoim rodzaju.

Pozostaje pytanie bez odpowiedzi, które zadaliśmy sobie już bardzo dawno. Czy to artysta był kiepski, czy zwierzę nie było niedźwiedziem? Szczerze wątpimy aby rzeźbiarz pominął tak ważne elementy jak uszy i oczy w czasach, kiedy nie znano jeszcze twórczości Picassa. Jednak skoro nie jest to niedźwiedź, to jakie to zwierzę? Dziś takiego nie znamy. Czyżby było kiedyś, a dziś należy do wymarłych?

niedźwiedź ślężański

I jeszcze coś. Niechaj nie bulwersuje Was fakt, że na tym właśnie niedźwiedziu siedzą Nieustanni i pozują. Tyle razy wytykano nam ze względu na to zdjęcie brak szacunku dla starożytności. Ale prawda jest taka, że od dziecka pamiętam jak ludzie włazili na tego niedźwiedzia i pozowali do zdjęć. Nie ma tam zakazu dotykania rzeźby. Wydaje mi się, że po to własnie tam ją postawiono. Stanowi atrakcję dla turystów, którzy od zawsze włazili na to starożytne dzieło sztuki i robili sobie pamiątkowe fotografie. I od lat nic tej rzeźbie nie ubyło.

Kaplica w Sulistrowiczkach

Słyszeliśmy o tym tajemniczym kościółku niezwykłej urody położonym u stop legendarnej Ślęży. Pewien kierowca, który zabrał nas kiedyś tam na stopa opowiadał o tym miejscu i o cudownych uzdrowieniach, które podobno się tam zdarzają. Za przykłady owych uzdrowień podawał własne doświadczenia. Słyszeliśmy również, że kościółek często przyjmuje młode pary, które upodobały sobie to miejsce w celu zawarcia związku małżeńskiego. Jak się okazało ma to odzwierciedlenie w faktach. Złapaliśmy stopa w drodze do świątyni i kierowca opowiadał nam o własnym ślubie w tym kościele.

kaplica w Sulistrowiczkach

Kapliczka jest faktycznie bardzo urokliwa. Częściowo drewniana, a częściowo murowana. Mnóstwo tam portretów i rzeźb świętych i samego Jezusa z Nazaretu. Jest i Jan Paweł II.
Szczególnie ciekawy wydawał nam się sam ołtarz, przy którym zobaczyć można relikwie w postaci kamienia z wieczernika.

12107758_1722026684684984_7300925675633927156_n

Sama płyta ołtarza leży na figurach dwóch niedźwiedzi ślężańskich, które jak wiadomo są ze swojej natury pogańskie. Przy stole ołtarzowym widzimy również Mnicha, który również mocno kontrastuje z chrześcijaństwem. W każdym razie kapliczka warta jest odwiedzenia ze względu na niezwykłą urodę.

12122796_1722027544684898_181962532398293843_n

W ubiegłym roku na wakacjach Masyw Ślęży nie był jedynym górskim pomysłem na wyprawę. Byliśmy również na Babiej Górze i na Wielkiej Sowie. Zeszłoroczne wakacje spędziliśmy w Polsce przez wzgląd na przygotowania do podroży na Kubę i do Meksyku.

5 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

8 komentarzy

  1. S.Tap. napisał(a):

    Gdy wracam z podróży, z daleka i już widzą Ją, to wiem, że jestem już u siebie i uśmiecham się szeroko do Niej, mimowolnie…

  2. Śługa Starego Strzeża napisał(a):

    Dzięki za piękny opis naszego Śląskiego Olimpu. Serdeczny i godny „prawdziwego Turysty”.Tedy zapraszam na Ślęże po za szlakiem, wiosenną wędrówkę ścieżkami po śladach Celtów,Ślężan, husytów, raubritterów i … hauptmana von Schrecka. Z uśmiechem od Starego Strzeża, dobrego ducha Ślęży (bo przecie nie gorsza Ona od Gór Olbrzymich z ich Liczyrzepą-Karkonoszem-Rzepiórem), przewodnik sudecki :D

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Pozdrawiam Przewodnika :) i dziękuje w imieniu nas troje za zaproszenie :) a ja od siebie zapraszam do nas nie tylko do wpisów w temacie gór. Będzie nam miło Cię gościć na stronie Nieustannego Wędrowania. :)

  3. I bardzo dobrze wyszło :)

  4. Zośka napisał(a):

    Mieszkałam w Sobótce jakieś 4-5 lat , jako dzieciaki wchodziliśmy na górę niemal co tydzień, nie mogliśmy się nią nacieszyć, góra ma w sobie „coś” co przyciąga, najlepiej było zimą, mokrzy wracaliśmy do domu, który stał pod stopami samej góry, tak to ośrodek wychowawczy, tam mieszkałam ja i moje koleżanki, mniejsza o to, czas ten , jest dla mnie najwspanialszym okresem, zaraz za kościołem, były różnego rodzaju słupy , na które się wspinaliśmy, pięknie było widać z tamtąd okolicę cały klimat Sobótki ma jakąś taką mistyczną ciszę w sobie i klimat za którym kryje się wiele tajemniczości, tęsknię za nią bo choć od 20 lat nie jestem w stanie jej znów zobaczyć i poczuć, to myślę ciągle jak o domu, jest tam specyficzne życie, ludzie są inni, myślę że całość tego wszystkiego jest nieoceniona. Aha ze Ślęży widać też inne góry, które są niedaleko bo w okolicach Wałbrzycha, nie pamiętam już nazw, przepraszam za to i pozdrawiam

  5. Maciej napisał(a):

    Tyle razy przejeżdżałem koło Ślęży i jakoś nie dane mi było na nią się wdrapać. Pora nadrobić zaległości. Zachęcił mnie Wasze wpis.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *