ŻYCIE SEKSUALNE ŚREDNIOWIECZNEJ EUROPY – Niezła historia.

Życie seksualne średniowiecznej Europy to naprawdę bardzo historyczny temat. Jakie rzeczy działy się wśród uczestników pielgrzymek? Co skrywały mury średniowiecznych klasztorów? Jakie były prostytutki kilkaset lat temu? Wszystkiego tego oraz o wiele więcej dowiecie się w dzisiejszym wpisie. 

życie seksualne średniowiecznej europy

Życie seksualne średniowiecznej Europy – prostytucja

Średniowiecze w Europie trwało tysiąc lat. Jest to najdłuższa z epok historycznych na naszym kontynencie, ale to już pewnie wiecie. W czasie jej trwania najważniejszą rolę odgrywał kościół. Zdominował on wówczas zupełnie ludzkie życie i ingerował w każdą jego sferę. Wśród tych sfer nie zabrakło również seksualnej sfery życia.

Na początku trwania średniowiecza wiele ogromnych metropolii legło w gruzach. Wielkie miasta od zawsze słynęły ze swoich domów publicznych. Niestety, albo „stety” jednak wraz z upadkiem tych miast upadły też domy rozkoszy. W końcu tak się porobiło, że ludzie byli po prostu biedniejsi i trzeba było stawić czoło nowemu porządkowi rzeczy.

Notre Dame Paryż

Nowe porządki

Najbardziej oberwały prostytutki, które w gruncie rzeczy wylądowały na bezrobociu i raczej nie mogły liczyć na żadną zapomogę. Nie przeraziło ich to jednak. Postanowiły dopasować się do nowych realiów. Skoro nie było burdeli to prostytutki zajęły się „handlem obwoźnym”. Mam na myśli to, że po prostu maszerowały z jednej miejscowości do drugiej świadcząc swoje usługi tam gdzie akurat był zbyt. Mobilna prostytucja była również zawsze obecna tam gdzie akurat stacjonowało wojsko. Wiadomo – tylu mężczyzn w jednym miejscu, którzy od dawna nie byli z kobietami to dla prostytutek „kopalnia złota”. No a, że średniowiecze słynie między innymi z krucjat, to kobitki miały naprawdę duży rynek zbytu swoich usług.

Drugim takim rynkiem, na którym z łatwością sprzedać można było swoje wdzięki były pielgrzymki. Pielgrzymi niezwykle często korzystali z płatnej miłości. Pielgrzymujące kobiety natomiast niezwykle często podczas pielgrzymek zmieniały zainteresowanie drogą do miejsca świętego, na zainteresowanie o nieco mniej świętymi czynnościami.

Notre Dame Paryż

Podniesione z gruzów

W końcu jednak dawne wielkie metropolie podniosły się po upadku, a obok nich zaczęły niczym grzyby po deszczy wyrastać nowe. Dla prostytutek było to niczym awans w ich zawodzie, a więc nie marnowały ani chwili. Jako, że Europa była wówczas pod bezpośrednim wpływem kościoła, a on niby stał na czele ochrony ludzkiej moralności, to prostytutkom w średniowiecznych miastach zaczęło żyć się z tego tytułu trudniej.

Prostytutki wiedziały, że nie ma sensu toczyć wojny z władzami miast, a więc gdy te zabraniały im wstępy do ograniczonej murami części miasta, zaczęły oddawać się klientom tuż przed nimi. A tam niestety już władza nic począć nie mogła.

Kiedy żołnierze z Europy powrócili z krucjat z bliskiego wschodu przywieźli ze sobą nowy zwyczaj. Mam tutaj na myśli zwyczaj kąpieli. Być może była to jedyna kwestia, która podobała się im w arabskim świecie. Prostytutki oprócz swoich wdzięków miały również dar logicznego myślenia, a więc gdy żołnierze zaczęli częściej korzystać z łaźni to i one zaczęły w nich bywać o wiele częściej.

Notre Dame Paryż

Pogarda dla prostytucji

Zawód prostytutki nigdy do łatwych nie należał. Ciągle musiały się one zmagać z ludzką niechęcią i wciąż miały pod górkę z rządzącymi. Choć tak po prawdzie odegrały w historii rolę nie mniej ważną niż nie jeden kucharz, który karmił wojsko. Na przykład francuski król Ludwik IX Święty w XIII wieku wydał rozkaz aby wygnać wszystkie kobiety lekkich obyczajów z miast i równać z ziemią burdele. Marny to miało skutek bo w przeciwieństwie do władz pospólstwo wcale nie narzekało na obecność tych panienek w mieście.

„Dziewczynki” zawsze miały trochę przerąbane, ale w końcu same godziły się na los, w którym większość społeczeństwa nimi gardziła. W zasadzie trudno jednoznacznie określić czy słusznie czy nie. W średniowieczu jednak nie trzeba było świadczyć seksualnych usług aby mieć naprawdę ciężkie życie.

Notre Dame Paryż

Życie seksualne średniowiecznej Europy – kobieta to mniej niż zero

Kobiety w średniowieczu nie miały lekkiego życia. Niestety – większość kobiecych problemów spowodowana była religią. Ówcześnie chrześcijanie mieli okrutnego fioła na punkcie moralności, który odzwierciedlał się w ludzkim życiu zdecydowanie zbyt mocno. Kościół wówczas gardził kobietami i obarczał je winą za to, że taka jedna w raju zjadła jabłko z nieodpowiedniego drzewa.

W jednym z okresów trwania średniowiecza ktoś wpadł na pomysł, że kobiety powinny przez ten czyn być przez całe swoje życie pogrążone w żałobie i demonstrować ją noszonymi ubraniami. Panowała też moda, aby zamiast słowa „kobieta” używać określeń takich jak „spocone piersi” czy „śmierdzące łona”. Wówczas kobiety nie były dla świata niczym więcej. Przez niemal całe średniowiecze były jedynie popychadłami, które miały służyć mężczyźnie oraz rodzić dzieci. Oprócz tego mogły jeszcze sprzątać, gotować, prać i harować na sto innych sposobów. Czyli w zasadzie chyba gorzej niż zwierzę.

Notre Dame Paryż

Życie seksualne średniowiecznej Europy – seks małżeński

To, że w niektórych gronach seks przed ślubem jest zupełnie niedopuszczalny to raczej nikogo nie dziwi. Oczywiście nie zupełnie rozumiem to podejście do tych spraw, ale nie zamierzam nikogo rozliczać z jego własnej moralności. Skoro seks przez ślubem jest be, to seks po ślubie jest jak najbardziej w porządku. Dzisiaj chyba sam kościół uważa podobnie, ale w średniowieczu te sprawy miały się zupełnie inaczej.

W średniowieczu to, że ślubowało się sobie przed Bogiem to wcale nie była przepustka do tego, aby zaspokajać swoje żądze o każdej porze dnia i nocy. Kościół ustalił konkretne wytyczne dotyczące tego jak i kiedy seks można uprawiać nawet wtedy, gdy jest się małżeństwem.

Notre Dame Paryż

Dni dozwolone

Sprawa miała się tak, że nie wolno było sobie pozwolić na bara-bara w czwartek aby nie bezcześcić dnia, w którym Jezus został uwięziony. Piątek też był nieodpowiedni na miłosne igraszki bo byłaby to z kolei profanacja dnia gdy Jezus zmarł. W sobotę z kolei uprawianie miłości mogłoby zgorszyć Matkę Boską, a więc i wtedy nie było to najlepszym pomysłem. W niedziele nie wolno bo wiadomo – dzień święty sam w sobie bo Chrystus zmartwychwstał. W poniedziałek z kolei wspominało się zmarłych, a więc krótko mówiąc z seksu dalej pozostawały tylko nici. Z tych kalkulacji wynika zatem, że bzykać się z własną żoną można było jedynie we wtorki i środy. Oczywiście nie przypadało to na każdy tydzień. Bo jeśli akurat trwał adwent czy post to seks z własną małżonką pozostawał jedynie w sferze marzeń.

Notre Dame Paryż

To wcale nie wszystko

To nie koniec. Oprócz tego, że trzeba było ściśle pilnować czasu, w którym uprawia się miłość to jeśli już w końcu przydarzyła się okazja, podczas której nie groziło to zagniewaniem Boga, to trzeba  było również trzymać się ścisłych wytycznych dotyczących tego jak ten seks uprawiać.

Otóż kochać należało się w pozycji misjonarskiej i żadnej innej! Było tak dlatego, że kościół uznał, że to jedyna pozycja, podczas której seks nie przypomina tego w jaki sposób robią to zwierzęta.

Oczywiście na żądzę żaden Bóg nie pomoże, a więc grzeszników była cała masa. Delikwenci, którzy nie opanowali chęci współżycia musieli udać się do spowiedzi. Kościół z kolei miał przygotowaną dla nich całą masę różnych pokut na tę okazję. A więc jeśli komuś zdarzyło się w nieodpowiednim czasie na przykład masturbować to był skazany na prawie miesiąc przymusowej głodówki, a jeśli nie daj boże to któryś z duchownych zdecydował się na samogwałt to nie pojadł dobrze przez o wiele dłuższy okres.

Notre Dame Paryż

Życie seksualne średniowiecznej Europy – antykoncepcja

Kościół w średniowieczu potępiał korzystanie z antykoncepcji. A że ta była znana już od czasów starożytnych to i w średniowieczu starano się zapobiegać niechcianym ciążom. Kościół wszelką wiedzę dotyczącą tego jak im zapobiegać trzymał pod kluczem, a więc jedyną deską ratunku dla dziewczyn, które nie chciały mieć dzieci pozostawała wizyta u czarownicy. Czarownice z jakiś powodów znały tajniki zabezpieczania się, a że jak powszechnie wiadomo czary i kościół zawsze stały do siebie w opozycji, to nie wpływało to dobrze na sławę antykoncepcji. Stosowanie antykoncepcji było grzechem i tyle.

Notre Dame Paryż

Życie seksualne średniowiecznej Europy – seks duchownych

Duchowni też są ludźmi i też zdarzało im się łamać seksualne zakazy. Władze kościoła aby zastopować ten proceder wymyśliły celibat. Celibat nie zawsze obowiązywał. Były czasy kiedy współżycie księdza z kobietą wcale nie było postrzegane jako coś złego – o ile oczywiście miało ono miejsce w „legalnym czasie”. Kapłani stracili prawo do zawierania małżeństw dopiero w XI stuleciu głównie po to aby ich potomkowie nie mogli dziedziczyć skarbów kościoła.

Kapłaństwo i prostytucja wbrew pozorom istniałao bardzo blisko siebie. Zaraz po wojsku to właśnie duchowni byli najczęstszymi klientami pań lekkich obyczajów. Klientami prostytutek bywali zarówno księża jak i biskupi i papieże. Temat ten był poruszany w wielu filmach, a internet aż pęka w szwach od treści dotyczących papieskich romansów i reszty rozpusty jakiej dopuszczali się duchowni. Nie będę zatem roztrząsała tych kwestii tutaj, a przynajmniej nie teraz.

Życie seksualne średniowiecznej Europy pomimo tabu jakie było narzucone na seks było dość barwne, a już na pewno ciekawe. Chwilami reguły jakie wytyczał kościół wydają się być rodem z całkiem niezłej komedii. Problem polega jednak na tym, że to wszystko niestety to fakty historyczne. 

 

2 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

7 komentarzy

  1. Sławek Dbn napisał(a):
  2. Pocztówki z Centrum napisał(a):

    Bardzo fajny artykuł. Niestety Kościół w swojej historii niezwykle uprzedmiotowił kobiety. Czarownice – czy też raczej wiedźmy były zaś wolnomyślicielkami. Jak sama nazwa mówi – posiadały wiedzę (wiedźma, według wszelkiego prawdopodobieństwa oznacza „tą, która wie”). Wiedza, w „rękach” kobiet była dla kościoła groźna, bo utrudniała szerzenie zabobonów i półprawd, które miały zastraszyć, a tym samym uciemiężyć nieświadomy lud.
    Polowanie na czarownice, a w szczególności tzw. „młot na czarownice” był jawnym aktem barbarzyństwa w służbie ignorancji. Obudził najciemniejsze ludzkie instynkty. Żerował na strachu przed tym czego nie znamy i nie rozumiemy. Kobieta, wyparta niemal z kultury chrześcijańskiej (zachowana jedynie jako matka) została odarta ze wszelkich praw. Ten średniowieczny obłęd, zapoczątkowany przez Kościół zbiera swoje żniwo aż do współczesności… Ciekawe, czy kiedyś uda nam się na nowo odnaleźć równowagę i zrozumieć, że kobieta i mężczyzna – to równowaga…

    • Sławek Dbn napisał(a):

      Średniowiecze to nie tożsame pojęcie z chrześcijaństwem. Średniowiecze było też w innych częściach świata. Czasami jesteśmy zbyt europocentryczni w swoich odniesieniach. Będę bronił chrześcijaństwa, jako systemu w którym (mimo tych wszystkich poglądów – czarownice itd) zaistniała szansa na emancypację kobiet, podglebie. Wystarczy spojrzeć teraz i porównać gdzie kobiety mają „najwięcej” – obyczajowo i prawnie. W Europie, która ewoluowała z chrześcijańskich fundamentów – czy na Dalekim a może Bliskim Wschodzie?

  3. Pocztówki z Centrum napisał(a):

    No niestety to jest bardziej złożone. To co się działo w renesansie, epoce wiktoriańskiej itd. to pokłosie mentalności i przekonań (takiej pracy u podstaw) zapoczątkowanej przez kler. Szczerze mówiąc próby deprecjacji wartości kobiet Kościół podejmował od samego początku, jednak w okresie średniowiecza zjawiska te naprały na sile i przyjęły realne formy zbiorowej histerii (młot na czarownice). Skutkowało to wprowadzeniu do kultury europejskiej (chrześcijańskiej) ugruntowanego przekonania o „marności” kobiety, jako istoty gorszej, mającej bezpośrednie konszachty z siłami zła (patrz Szatan) – począwszy od Ewy a skończywszy na wszystkich wiedźmach. Te „kulturowe nawyki” znajdowały różną formę wyrazu i nasilały się lub słabły w zależności od stopnia sekularyzacji społeczeństwa…

  4. Pocztówki z Centrum napisał(a):

    Celibat wprowadzony tylko i wyłącznie w celu ochrony majątku kościoła. Śluby i kłótnie kleru były jedynie pretekstem, tak samo jak próby tłumaczenia, że jest to forma „naśladowania” Chrystusa, który – zdaniem Kościoła – nie posiadał żony, co z historycznego punktu widzenia jest bardzo mało prawdopodobne.

  5. Sławek Dbn napisał(a):

    A Ja protestuję przeciw ustawicznemu obciążaniu średniowiecza wszystkim co złe! :) To przez hollywoodzki PR! :) Począwszy od stosów czarownic (masowo palono je w światłym renesansie, po wojnie 30 letniej i XVIII wiecznej Ameryce) a skończywszy na seksie. Więcej tutaj „negatywnie” wpłynął wiek XIX, EPOKA WIKTORIAŃSKA, ze swoimi dziurkami w koszulach nocnych w odpowiednim miejscu – która z Anglii promieniowała na całą Europę – to klucz do zrozumienia. Przyjrzałbym się również starożytnej Grecji, gdzie wyżej ceniono związki i seks pomiędzy facetami jako szlachetniejsze… Wracając do średniowiecza to celibat wprowadzono dopiero pod koniec XIII wieku, jako odpowiedź na oburzenie wiernych na ciągłe księżowskie śluby, rozwody i kłótnię małżeńskie oraz na dramatycznie rosnące koszty utrzymywania rozrastających się rodzin na plebanii. Aha..i nie mylmy pojęcia CELIBAT ze ślubami czystości, które składają tylko zakonnicy ;)

  6. Shirley napisał(a):

    Ciekawy pomysł na artykuł! ;)
    A co do seksu małżeńskiego byli też tacy, którzy dobrowolnie z niego rezygnowali. Choćby Jadwiga Śląska i Henryk Brodaty:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *